Wiele osób podaje przykład Norwegii jako niedoścignionego wzoru do naśladowania. Oczywiście w wielu aspektach jest to kraj wyjątkowy. Jednak zastanawia mnie jak Norwegowie mogli dopuścić by w ich systemie najwyższą możliwą karą była kara 21 lat pozbawienia wolności!? Rozumiem, że jest to kraj o niskiej przestępczości, ale jednak w każdym kraju zdarzają się morderstwa i osoby dopuszczające się takich czynów powinny mieć świadomość, że już nigdy nie powrócą do społeczeństwa.
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że osoba, która zamordowała 77 osób nigdy nie powinna już oglądać świata poza więziennymi murami. Czy w dzisiejszych czasach tolerancja i prawa przestępców nie są ważniejsze, niż bezpieczeństwo społeczeństwa?
Jeśli nawet Anders Breivik zostanie skazany na najbardziej dotkliwą z przewidzianych przez norweskie prawo kar (nie jest to pewne, ponieważ być może zostanie on uznany za psychicznie chorego i osadzony w szpitalu psychiatrycznym) to jako pięćdziesięcio - kilku letni człowiek opuści zakład karny. Co wtedy? Myślę, że będzie osobą dosyć zamożną. Sam zresztą twierdzi, że jest pisarzem. Pewnie tantiemy za jego autobiografię i inne książki tłumaczące jego sposób rozumowania wystarczą na dostatnią egzystencję do końca życia. Ich popularność z pewnością będzie wzrastać wraz z szumem medialnym, który jest tworzony wokół jego procesu, w którym pan Breivik drwi z wymiaru sprawiedliwości. Ponadto nie można wykluczyć, że stanie się on „guru” dla pewnych nacjonalistycznych środowisk. A jego książki staną się dla wielu z jego czytelników inspiracją. Co będzie jeśli w więzieniu pan Breivik nie zatraci strzeleckiej celności (pewnie będzie trenował grając w gry wideo, przecież zabronienie tego byłoby nieludzkie i łamało prawa więźnia) i postanowi, znowu postrzelać do niewinnych rodaków?
Pozostaję mieć tylko nadzieję, że jeśli pan Breivik zostanie uznany za chorego psychicznie i umieszczony w zakładzie psychiatrycznym, nie opuści go tak prędko, jak Issei Sagawa. Ten Japończyk podczas studiów we Francji zamordował i zjadł ciało swojej koleżanki. Został uznany za chorego psychicznie, a swoje leczenie zakończył już po 15 miesiącach pobytu w szpitalu! Później stał się autorem kilku książek (opisał między innymi popełnione przez siebie morderstwo), występował często w telewizji oraz publikował w czasopismach, wiodąc dostanie życie…
Również w naszym kraju niedługo na wolność wyjdzie pedofil i morderca, który tylko w niezwykle szczęśliwy dla siebie sposób uniknął kary śmierci, która została zamieniona na 25 lat więzienia (polskie prawo nie przewidywało kary dożywocia). Czemu prawo przestępcy jest ważniejsze, niż bezpieczeństwo obywateli? Czemu osoba, wobec której, według opinii psychiatrów istnieje duże prawdopodobieństwo, że po wyjściu na wolność powróci do swoich nawyków ma zostać wypuszczona z więzienia? Czyżby sprawa „Łomiarza”, który atakował swoje ofiary będąc na przepustach w czasie odbywania kary w więzieniu, nic nie nauczyła naszych organów wymiaru sprawiedliwości? Jak obywatele mają czuć się bezpiecznie, gdy na wolność wypuszczani są groźni przestępcy, którzy wskutek swoich czynów powinni być, w interesie społecznym, na zawsze odizolowani.
W dobie wszędobylskiej poprawności politycznej zapomnieliśmy chyba jaką funkcję ma wymiar sprawiedliwości i więzienia. Jedną z nich jest usuwać na stałe ze społeczeństwa jednostek stanowiących realne zagrożenie dla innych obywateli. Nie mówię już o karze śmierci, ale dożywotnie więzienie też w wielu krajach odchodzi do lamusa. Czy to na pewno jest wyraz postępu naszej cywilizacji?


Komentarze
Pokaż komentarze (20)