Czy nigdy nie mieliście wrażenia, że jesteście inwigilowani niemal, jak Will Smith w filmie „Wróg publiczny” lub Jim Carrey w „Truman show”, że każdy wasz krok jest śledzony? Oczywiście w porównaniu z USA po wprowadzeniu Patriot Act wskutek zamachów na WTC sytuacja w naszym kraju na razie wydaję się być sielankowa, jednak organy naszego państwa dążą do coraz ściślejszej kontroli całego naszego życia.
Pierwszym przykładem kontroli społeczeństwa jest wszędobylski monitoring, który obecnie można spotkać na każdym kroku: na ulicach, w szkołach, w zakładach pracy, restauracjach, supermarketach. Nasze ruchy śledzą setki kamer. Oczywiście po umieszczeniu kolejnych kamer policjanci i urzędnicy rozpływają się w zachwytach, jak ta inwestycja wpłynie na nasze bezpieczeństwo. W moim niespełna 180-tysięcznym mieście nasze życie śledzi 48 kamer, a do 2013 roku ma zostać zamontowanych kolejne 13. Pomijam fakt, że koszt każdej z nich to 60-80 tysięcy złotych (naprawdę trudno zrozumieć czemu kosztują tak drogo). Zastanawia najbardziej fakt, że obsługuję je dwanaście osób, w systemie zmianowym (na zmianie jest od 2 do 4 osób). Czy, gdyby ci funkcjonariusze w tym czasie pospacerowaliby po mieście, czy nie byłoby wówczas bezpieczniej? A tak psują sobie wzrok wpatrując się w monitory i później nic dziwnego, że muszą przechodzić na wcześniejsze emerytury. Spacer po świeżym powietrzu byłby na pewno i zdrowszy i przyjemniejszy. Przecież kilkugodzinne wpatrywanie się w obraz z kamer monitoringu jest niezwykle szkodliwe dla zdrowia.
Najnowszym hitem w dziedzinie monitoringu są kamery ustawiane na skrzyżowaniach, za pomocą których można sprawdzić, czy czasem nie przejechaliśmy na „późnym żółtym”, jak również , czy mamy zapięte pasy, albo nie rozmawiamy w czasie jazdy przez telefon komórkowy! Może niedługo sprawdzą również, czy przed wyjściem z domu umyliśmy zęby po śniadaniu?
Praktycznie każdy z nas posiada telefon komórkowy, jednak warto pamiętać, że w skutek jego posiadania możemy być śledzeni. Można ustalić nie tylko, gdzie jesteśmy, ale nawet z jaką prędkością się poruszamy, co z kolei pozwala określić, czy idziemy spokojnie, czy biegniemy. Ponadto operatorzy zmuszani są do przechowywania naszych bilingów, czyli de facto można sprawdzić z kim i kiedy rozmawialiśmy. Operatorzy są również zobowiązani przechowywać treść naszych wiadomości tekstowych. Ponadto dziewięć służb specjalnych może nam założyć podsłuch (należą do nich miedzy innymi: Żandarmeria Wojskowa, Straż Graniczna, czy wywiad skarbowy). Według polityków posiadanie uprawnień do inwigilacji społeczeństwa przez te służby nie tylko zwiększa bezpieczeństwo państwa, ale nawet zwiększa dochody jego budżetu i przyczynia się do zmniejszenia szarej strefy. Przecież podsłuchy są tylko dla naszego dobra. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że jesteśmy najbardziej inwigilowanym narodem w Europie!
Większość z nas posiada również szereg kart płatniczych, dzięki nim można sprawdzić, gdzie, co i kiedy kupiliśmy, a to z kolei może dostarczyć bardzo ważnych danych o naszym trybie życia, które w przyszłości mogą być wykorzystane nie tylko przez państwowe służby, ale również przez oferujące swoje usługi firmy ubezpieczeniowe, banki itp.
Oczywiście tylko w trosce o dobro obywateli w Polsce ustawiane są fotoradary. Przecież one poprawiają bezpieczeństwo na drogach. Tylko przez fakt, że ktoś zwolni jak zauważy ten przyrząd pomiarowy, a później może już pędzić do woli, aż do następnego punktu, gdzie umieszczono takie urządzenie. Moim zdaniem w żaden sposób nie poprawia to bezpieczeństwa. To już lepiej niech stawiają makiety radiowozów (kiedyś było w modzie). O wiele tańsze i równie „skuteczne”. Oczywiście nie chodzi tu wcale o zysk państwa i samorządów. Żeby było jeszcze bezpieczniej policjanci kupują nieoznakowane pojazdy i śledzą piratów drogowych, co ciekawe jednak najczęściej nie zatrzymują ich po pierwszym wykroczeniu, a tylko czekają, aż popełni kolejne, żeby przyznać mu jak najlepszy wynik w punktowej loterii i wystawić mandat w jak najwyższej kwocie. Jakoś przy tym funkcjonariusze niezbyt przejmują się bezpieczeństwem innych kierowców. Ponadto zamiast budować i remontować drogi, na które kierowcy wpłacają do budżetu państwa (np. akcyza) miliardy złotych ustawia się kolejne bezsensowne ograniczenia, a za nimi fotoradary. Gdzie tu sens i logika?
Żyjemy w dobie wszędobylskiej inwigilacji społeczeństwa, gdzie pod pretekstem troski o nasze bezpieczeństwo władza wchodzi z butami do naszych domów, a pewnie niedługo również do naszych łóżek. Jednak naszemu społeczeństwu jest z tym tak dobrze, że myślą, że w naszym kraju panuję wolność i nawet są w stanie jej bronić (patrz demonstrację przeciwko ACTA). Ludzie w trosce o swoje bezpieczeństwo i wygodę pozwolą sobie wszczepić nawet chip pod skórę, które już dziś wszczepiane są zwierzętom. W przypadku psów tłumaczone jest to faktem, ze dzięki temu będzie można zidentyfikować właściciela bezpańskich czworonogów, co wpłynie na spadek liczby porzuconych psów. Niedługo przyjdzie czas na ludzi, po drodze będą jeszcze nowe dowody biometryczne, a potem…


Komentarze
Pokaż komentarze