Wypowiedź pana Hoffmana o damskim bokserze Janukowyczu to już przesada. Oczywiście prawdą jest, że prezydent Ukrainy nie jest aniołem. Natomiast sytuacja w kraju naszych wschodnich sąsiadów odbiega od normalności jeszcze w większym stopniu, niż w Polsce. Oczywiście, że pani Tymoszenko nie została ukarana, bo pan Janukowycz jest tak wielkim miłośnikiem sprawiedliwości. Oczywiście, że jest to element walki politycznej. Tylko, że akurat w tym przypadku pani Tymoszenko została skazana za przestępstwa, które popełniła.
Ponadto to pani Tymoszenko jest jedną z osób, które są winne rozpadowi obozu „Pomarańczowej rewolucji”. To właśnie wzajemne kłótnie polityków z tego obozu doprowadziły do władzy pana Janukowycza i pchnęły Ukrainę w objęcia Rosji.
Rozumiem, że podobnie, jak ja, pan Hoffman uważa, że jednym z czynników wpływających na bezpieczeństwo naszego kraju jest istnienie silnej i niepodległej Ukrainy, ale opowieści o damskim bokserze Janukowyczu i biednej i niewinnej Julii Tymoszenko to już szczyt cynizmu. Rozumiem, że w interesie Polski leży odsuniecie prorosyjskiego prezydenta Ukrainy od władzy, ale kto jest dla niego alternatywą? Nie jest nią na pewno pani Tymoszenko.
Szkoda, że tak panu Hoffmanowi nie przeszkadzały wizyty Komorowskiego w Chinach, tam w więzieniach przebywa wielu niewinnych ludzi. Ponadto jakoś europejscy politycy nie bojkotowali Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Teraz natomiast pragną zbojkotować ukraińską część Euro. Ostatnio pan Tusk odwiedził Arabię Saudyjską. Tam to dopiero łamane są prawa człowieka. Tam dopiero roi się od damskich bokserów. Przecież kobieta w tym kraju może być skazana na ukamienowanie! To chyba trochę cięższa kara, niż ta która spotkała panią Tymoszenko?
A co do samego prezydenta Komorowskiego, to powinien sam zrezygnować z udziału w tym szczycie z prostego powodu, co to za spotkanie państw Europy Środkowej i Wschodniej, w którym mają uczestniczyć tylko dwa? Powinniśmy być solidarni z innymi krajami naszej części Europy i po prostu zrezygnować z udziału w szczycie. Rozumiem, że pan Komorowski chciał odpocząć na Krymie (kto by nie chciał). A może chodziło o to by poczuć się, niczym Roosvelt w 1945? Niewątpliwie teraz rysuję się obraz, że z samym panem Prezydentem Polski pan Janukowycz nie chce rozmawiać i trudno mu się dziwić.To kolejny po odmowie przyjazdu do Polski pani Prezydent Litwy cios w wizerunek głowy naszego Państwa, który chciałby sie przedstawiać, jako ważny europejski polityk.
Jednak należy sprawiedliwie stwierdzić, że sytuacja polskich władz w obecnej sytuacji jest nie do pozazdroszczenia. Znalazły się między młotem, a kowadłem. Muszą wybierać między, tak przez nich kochaną solidarnością europejską, a Ukrainą, której klęska w czasie Euro będzie również naszą klęską, co ostatecznie pogrążyłoby obecny rząd.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)