Po przeczytaniu historii pana Krzysztofa Stańko po raz kolejny zastanawiam się, czemu prokuratura tak ufa zeznaniom skruszonych przestępców? Czemu bardziej wierzy im, niż niewinnym obywatelom? Zastanawiam się również, czy instytucja świadka koronnego nie jest zbyt często stosowana.
Najsłynniejszym świadkiem koronnym został były członek gangu pruszkowskiego Jarosław Sokołowski „Masa”. Swoimi zeznaniami obciążył on setki osób, w tym całe kierownictwo gangu. Po niewątpliwym sukcesie eksperymentu ze świadkiem koronnym (chociaż sam „Masa” stwierdził, że zatrzymano tylko kilka procent, z osób, które on obciążył swoimi zeznaniami) polskie organy wymiaru sprawiedliwości zaczęły coraz częściej korzystać z tej instytucji w innych sprawach.
W roku 2011 policja chroniła 86 świadków koronnych i 139 ich najbliższych. Natomiast nie do końca wiadomo ile kosztuje program ochrony świadków. Wiadomo, że świadkowie koronni miesięcznie otrzymują na utrzymanie rodziny od 5 do 6 tysięcy zł. Chociaż oni sami narzekają na biedę!? Kilku z nich mieszka w USA, Włoszech lub Szwecji.
Status świadka koronnego cofnięto jedynie kilku osobom. W tym najbardziej znany był przypadek Władysława C. „Prezesa”, który swoimi zeznaniami obciążył członków grupy „Krakowiaka”, jednak będąc objęty ochroną założył swój własny gang, który specjalizował się w porwaniach dla okupu?! Ciekawy był również przypadek Jarosława R. „Szczygła”, który będąc pod ochroną CBŚ ukradł 33 auta! Ostatnio głośno było o Igorze Ł. „Patyku”, obecnie podejrzanym o zabójstwo generała Papały, którego również chronił status świadka koronnego.
Jedną z „ofiar” instytucji świadka koronnego padł pan Krzysztof Stańko, który był właścicielem ośrodka wypoczynkowego w Turawie. Swoimi zeznaniami obciążył go Maciej B. „Gruby”. Przyczynił się on do oskarżenia 11 osób. W 2003 roku odbyło się przeszukanie w mieszkaniu pana Krzysztofa i mimo, że nie znaleziono najmniejszego śladu, że w jego domu mogły być produkowane narkotyki, o co oskarżał go Maciej B., to pan Krzysztof został aresztowany. Co ciekawe do aresztowania na trzy miesiące wystarczyła opinia prokuratora, że „podejrzany swoim wyglądem i zachowaniem wzbudza daleko idące podejrzenie popełnienia zarzucanego mu czynu”. Tak wystarczy, ze pan prokurator stwierdzi, ze nie podoba mu się nasz wygląd i zachowanie i okazuję się, ze można trafić, za kratki, chociaż dowodów popełnienia czynu nie było.
Co więcej prokurator uwierzył w całą historią opowiedziana przez gangstera, chociaż od początku była ona niespójna, co stwierdził później sąd. Pewnie panu prokuratorowi bardzo było potrzeba spektakularnego sukcesu, jakim na pewno byłoby zwerbowanie świadka koronnego i rozbicie gangu produkującego narkotyki. Natomiast skruszony gangster potrzebował bezkarności za swoje poprzednie czyny, co zapewnia świadka koronnego, dlatego chętnie oskarżał różne osoby. Wobec pana Krzysztofa pan prokurator zastosował stalinowskie metody w myśl zasady: „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. Dlatego areszt cały czas panu Krzysztofowi przedłużano. Ostatecznie przesiedział za kratkami ponad 2 lata! W 2005 roku wyszło na jaw, że skruszony gangster szantażował rodziny osób, które obciążył i za zmianę zeznań żądał od nich pieniędzy. Pan Krzysztof wyszedł wreszcie na wolność.
Ostatecznie sprawa trafiła do sądu, który uniewinnił oskarżonego od zarzucanych mu czynów. Teraz pan Krzysztof, jak najbardziej słusznie pozywa Polskę za przetrzymywanie w areszcie. Ciekaw jestem jaka kara spotka prokuratora prowadzącego sprawę. Dlaczego znów za błędy państwowych urzędników zapłacą polscy podatnicy?
Korzystałem z:
http://spoleczenstwo.newsweek.pl/ile-kosztuje-swiadek-koronny,64594,1,1.html
http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/114391,tak-zyja-swiadkowie-koronni-wielu-peka.html
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120128/REPORTAZ/481019073


Komentarze
Pokaż komentarze (3)