Jak wiadomo nie od dziś wszyscy Polacy znają się na piłce nożnej. Nawet ci, którzy mecze oglądają raz na 2 lata. Wielu z moich znajomych, o których nigdy bym nie pomyślał, że mają jakąkolwiek wiedzę w temacie piłki nożnej przeprowadzają analizy meczu Polaków z Grecją, jakich nie powstydziłby się nawet Jacek Gmoch. Domorośli eksperci piszą również scenariusze, co musi się stać, żeby nasza drużyna awansowała do ćwierćfinału.
Co ciekawe jeden z tych, które słyszałem mówi, iż mecz z Rosją nie jest tak istotny. Dopiero z Czechami zagramy o awans. Scenariusz ten na pierwszy rzut oka wygląda prawdopodobnie. Czesi wygrywają lub remisują z Grekami. My przegrywamy z Rosją. Później nasi wschodni sąsiedzi rozjeżdżają Karagounisa i spółkę, my odprawiamy z kwitkiem "Pepiczków" i z czterema punktami na koncie zajmujemy drugie miejsce w grupie i gramy dalej.
Niby wszystko pięknie, jednak jest jedno ale. Teraz ja pobawię się w eksperta i opiszę, co według mnie nie klei się w tym scenariuszu. O ile mogę sobie wyobrazić, że Polska ogrywa Czechów, to trudno mi wyobrazić, żeby pewni awansu Rosjanie wyszli najsilniejszym składzie na ostatni mecz grupowy i grali na 100%. Bardziej prawdopodobne wydaję się, że nasi jutrzejsi rywale w przypadku pewnego już awansu w meczu z Grekami wyszliby rezerwowym składem i raczej nie mieliby żadnego interesu by grać dla Polski.
Jak uczy historia „umiesz liczyć licz na siebie”. Kto ma co do tego wątpliwości niech przypomni sobie eliminacje do Euro 2004 i wynik meczu Szwecja – Łotwa, który zamknął nam drogę do europejskiego czempionatu. W tamtym przypadku pewni awansu „Wikingowie” mimo zapewnień, że będą dawać z siebie wszystko zupełnie odpuścili tamten mecz i przegrali go 0-1. Nie wykorzystując nawet rzutu karnego.
Dlatego właśnie jutrzejszego meczu nie można przegrać. Czego z pewnością ma świadomość Franciszek Smuda, który zdecydował byśmy przede wszystkim starali się nie stracić bramki. Pewnie dlatego selekcjoner ma zamiar postawić jutro na kolejnego defensywnego pomocnika – Dariusza Dudkę. Jeśli zdobędziemy przynajmniej jeden punkt to los awansu będzie wyłącznie w nogach naszych piłkarzy. Wystarczy „tylko” pokonać Czechów. Dlatego jutrzejszy mecz jest moim zdaniem kluczowy dla układu sił w naszej grupie.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)