danielik danielik
443
BLOG

A Lato dalej śmieje się nam w twarz!

danielik danielik Rozmaitości Obserwuj notkę 8

Niestety okazało się, że honor to słowo, które w słowniku pana Laty nie występuje i ani myśli on o rezygnacji z zajmowanego stanowiska. Śmieje się w twarz kibicom i wypiera się własnych słów. Co ciekawe słychać głosy, że porażce naszych piłkarzy na Euro nie jest winny prezes PZPN, który przecież stworzył im wspaniałe warunki, w których przygotowywali się do mistrzostw. Całkowitą winę ponoszą nasi kopacze, którzy po prostu odstają od innych umiejętnościami oraz trener, który zapomniał, że od kilkudziesięciu lat można już w czasie meczu dokonywać zmian.

Należy zadać pytanie, kto wybrał tego, a nie innego selekcjonera? Czemu mamy tak słabych piłkarzy, że musimy importować, tych którzy nie mogą nawet marzyć o grze w reprezentacji Niemiec, czy Francji, by stworzyć jedenastkę na Euro? Winne są skostniałe struktury PZPN-u. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że obecny prezes PZPN jest zakładnikiem, tak zwanego „terenu”, czyli działaczy piłkarskich z poszczególnych wojewódzkich związków. Tak, jak wcześniej byli nimi panowie: Listkiewicz i Dziurowicz.

Jednak właśnie pan Lato został wybrany na prezesa PZPN dlatego, że jest gwarantem, że ten „beton” będzie trwał, że nie będzie jakichkolwiek reform i poszczególni terenowi działacze wojewódzkich związków będą mogli dalej jednostki, którymi zarządzają traktować, jak prywatne folwarki. Dlatego jego odejście powinno być kamykiem, które wywoła lawinę zmian w PZPN. Samo odejście Laty nic nie zmieni, ponieważ ci ludzie wybiorą kolejną osobę ze swojego grona, tego który będzie miał hasło: „Jak najmniej zmian”, a nasza piłka dalej będzie tkwiła w marazmie.

Jeśli ci sami ludzie w dalszym ciągu będą odpowiadali za los naszej piłki, to obawiam się, że w dalszym ciągu awans z grupy na jakimkolwiek turnieju pozostanie w sferze marzeń, o ile uda się nam w ogóle na ten turniej pojechać. Nasza myśl szkoleniowa niestety zatrzymała się gdzieś w latach 80-tych ubiegłego wieku. Niestety jej główni przedstawiciele zajmują ważne stanowiska w obecnych strukturach i jak diabeł święconej wody boją się jakiś zmian. Wiele krajów wprowadzało zagraniczne wzorce na swój grunt i później święciły triumfy. Za przykład można podać Turcję na Mundialu w Korei i Japonii, czy sukcesy w rozgrywkach klubowych Rosenborga, czy ostatnio APOEL-u Nikozja, który ostatnio wymierzył srogą lekcję krakowskiej Wiśle.

Ponadto w naszych rozgrywkach młodzieżowych liczy się wynik, a nie wyszkolenie, jak największej grupy piłkarzy do pierwszego zespołu. Przez, co promuję się najsilniejszych fizycznie zawodników, a nie tych, którzy mają największe umiejętności i talent. Później trudno się dziwić, że w naszej Ekstraklasie występuję coraz więcej przeciętnych obcokrajowców, a ci Polacy, którzy grają w pierwszych składach mają w wielu przypadkach bardzo słabe wyszkolenie techniczne, a ich grze przyświeca motto: "piłka może przejść, ale zawodnik nigdy".

Nasi obecni reprezentacji są mniej więcej w moim wieku, a ja doskonale pamiętam na jakich obiektach trenowało i grało się w latach 90-tych. Boiska te nazywaliśmy „Saharą”, czy „Karpatami”. Jak ludzie, którzy w wieku juniora biegając po „murawie” patrzyli głównie, żeby sobie nie połamać nóg mają teraz grać z finezją i polotem? Wiem, Brazylijczycy grają na plaży i są najlepsi na świecie. Teraz infrastruktura w związku z Euro oraz programem budowy „Orlików” jest w o wiele lepszym stanie.

To właśnie jest odpowiedni moment na drastyczne zmiany, a za dziesięć lat powinniśmy zobaczyć ich pierwsze efekty. Wiem, że to długo, ale kiedyś trzeba przeciąć ten wrzód. Jak nie teraz po Euro to kiedy? Jeśli nawet na własnym terenie, losowani z pierwszego koszyka, rywalizując ze słabymi, jak nigdy Czechami i Rosjanami oraz grającymi bez błysku Grekami nie potrafiliśmy odnieść żadnego zwycięstwa, to jaka przyszłość rysuję się przed naszą piłką nożną?

Właśnie teraz należałoby podjąć drastyczne kroki, nawet narażając się na sankcję UEFA. Trzeba rozgonić w cztery strony świata to towarzystwo wzajemnej adoracji. Raz na zawsze rozliczyć wszystkich zamieszanych w korupcję, która była (jest) na porządku dziennym. A może wreszcie doczekamy się pokolenia, które nawiążę do boiskowych sukcesów panów: Deyny, Lubańskiego, Szarmacha, Laty (jak można tak zniszczyć własną legendę?!), Gadochy, czy Bońka?

danielik
O mnie danielik

Otwarty na rozmowę i wymianę poglądów z innymi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości