Joseph (Sepp) Blatter, działacz piłkarski zwany „prezydentem”, twierdzi, że błędy sędziów są częścią gry w piłkę nożną. Możliwe nawet, że najlepszą częścią. Niedługo piłkarze nie będą potrzebni, sędziowie są przecież dużo zabawniejsi.
Inny działacz społeczny,niejaki Ned Ludd, zwany „generałem”, zdewastował pod koniec XVIII wieku kilka maszyn dziewiarskich. Dało to początek rewoltom (ruch luddystów) i seryjnemu niszczeniu urządzeń mechanicznych, jako nieuczciwej konkurencji dla pracy ludzkiej.
FIFA nie chce zgodzić się na elektroniczne wsparcie dla sędziów, akceptując ich szokujące i wypaczające wyniki meczów decyzje. Upatruję w tej technofobii pewną analogię do poglądów luddystów. FIFA co prawda kamer i komputerów na razie jeszcze nie niszczy, ale używanie telebimów na stadionach ograniczyła. Jest to, zdaje się, przejawem ich humanizmu. Jeśli byliby konsekwentni, to powinni zakazać używania przez sędziów szkieł optycznych. Po co im bowiem oczy? Sędziowanie na słuch i węch (polityczny także) jest bardziej naturalne i „ludzkie”.
Najbardziej niesamowite, heroiczne wręcz, pomyłki sędziów dotyczą reprezentacji Anglii – bramka Hursta w 1966 r., ręka Maradonny i teraz strzał Lamparda. Podobno to Anglicy wymyślili futbol. Chyba czas – Panowie – wymyśleć go ponownie.
Na koniec coś z całkiem innej beczki. Po zwycięstwie Niemiec nad Anglią jedna rzecz mnie pociesza. Miroslav Klose znów, tak jak sobie tego życzy, stał się Niemcem. Był już nim, po świetnych zawodach z Australią. Po klęsce z Serbią i czerwonej kartce został jednak, w mniemaniu niemieckiej opinii publicznej – Polakiem. Kim okrzykną go kibice po następnym meczu? Może Argentyńczykiem?
Komentarze
Pokaż komentarze (1)