Z Izraelskim pisarzem Amosem Ozem mam wspólnotę doświadczenia posiadania mądrej babci. Obie nasze babki miały też swoje zdanie na temat relacji chrześcijańsko-żydowskich.
Najpierw wspomnienie Oza:
„Wiele lat temu, kiedy jeszcze byłem dzieckiem, moja bardzo mądra babka wytłumaczyła mi niezmiernie prostymi słowami, jaka jest różnica między żydem a chrześcijaninem […]. „Widzisz – powiedziała – chrześcijanie wierzą, że Mesjasz już raz tu był i na pewno wróci pewnego dnia. Żydzi zaś utrzymują, że Mesjasz dopiero ma przyjść. Z tego powodu – rzekła moja babka – z tego powodu było tak wiele złości, prześladowań, rozlewu krwi, nienawiści. Dlaczego? – mówiła – Dlaczego wszyscy nie mogą po prostu poczekać i się przekonać? Jeżeli Mesjasz przyjdzie i powie: „ Witajcie, miło was znowu widzieć”, Żydzi będą musieli dać za wygraną. Jeżeli zaś Mesjasz przyjdzie i powie” „Witajcie, miło was poznać”, to cały świat chrześcijański będzie musiał przeprosić Żydów”
[Amos Oz. Jak uleczyć fanatyka. Warszawa 2010, s. 43]
* * *
Wiele lat temu, kiedy ja jeszcze byłem dzieckiem, były takie czasy, że przyznawanie się do żydostwa wcale nie było dobrym geszeftem. Pewnego razu, podczas śniadania, zapytałem się, z głupia frant, mojej babki; babciu czy my jesteśmy Żydami? – Babka, o dziwo, nie zakrztusiła się pasztetówką tylko się zamyśliła …
– … Eee, chyba nie…, musiałabym coś o tym wiedzieć, ale czemu pytasz?
– Te wszystkie ciotki ze starych fotografii mają dziwne, obce nazwiska, niezbyt słowiańskie rysy twarzy, nosiska jak gasidła, a i mnie – mówiąc wprost – czasem biorą za Żyda.
– Wiesz, to była dość zamożna, mieszczańska rodzina – powiedziała – i faktycznie obcego pochodzenia. Mieli jakieś sklepy i fabryczki, ale fundowali kościoły, nie synagogi... Nie, mój drogi, nie mogli być Żydami, bo, widzisz, w naszej rodzinie nigdy nie było antysemitów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)