Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski
809
BLOG

Cywilizacja upadła w Amsterdamie

Dariusz Kozłowski Dariusz Kozłowski Polityka Obserwuj notkę 27

 

 

Napisał o tym „Onet” – nie uwierzyłem, przypuszczałem, że to żart, albo prowokacja. Notka szybko zresztą zniknęła. Teraz jednak tę samą informację znajduję na stronach BBC. Otóż władze Amsterdamu planują przesiedlać do specjalnych osiedli zwanych „scum villages”, czyli „wioskami dla szumowin”, osoby i całe rodziny uciążliwe dla miejscowych homoseksualistów. Szumowiny bowiem, to nie młodociani, marokańscy gangsterzy, od lat terroryzujący holenderskie miasta, lecz osoby „homouciążliwe”. Jeśli masz w centrum Amsterdamu mieszkanie, na które wydałeś majątek, i zatarg z sąsiadem – gejem, to możesz zostać z tego mieszkania wykwaterowany i przeniesiony do kontenera ustawionego gdzieś na peryferiach. Jeśli twoje dziecko obrazi geja, wylądować tam może cała twoja rodzina.

Spróbujmy sobie wyobrazić, że jesteś tatą lub mamą dzieciaka, z którym trudno dać sobie radę. Właściwie to umiałbyś, sam też przecież byłeś nieco kłopotliwym dzieckiem. Twój tata dał ci dwa razy w skórę i pomogło. Teraz jednak państwo odebrało ci narzędzia wychowawcze. O klapsie nie ma nawet mowy, wylądowałbyś w więzieniu, nie możesz też na dzieciaka nakrzyczeć, ani go ukarać tak, by zapamiętał, bo to go ponoć stresuje. Możesz dyskutować, przekonywać… Próbowałeś, robiłeś wszystko, co w twojej mocy, by nie drwił sobie z kolegi wychowywanego przez dwóch gejów, nie pomogło – wynik: kontener. Lądujesz tam z żoną, dzieciakiem i jego rodzeństwem. Masz szczęście, sąd nie odebrał ci dzieci. Pewnie dlatego, że w ogóle nie zajmował się tą sprawą. Cały dowcip polega na tym, że sądy, zgodnie z pomysłem amsterdamskich rajców nie będą fatygowane do zalegalizowania twojej eksmisji. Wystarczy urzędnik miejski. Pracownicy magistratu zdecydują sobie, między kawą a bezą, czy jesteś dostatecznie „homouciążliwy” aby zastosować represję przesiedlenia. Oczywiście, nie musisz się lękać, wcześniej przejdą szereg kosztownych szkoleń, by Cię nie skrzywdzić w sposób niezgodny z procedurą. Jednak nie są to ludzie obeznani z procesem dowodowym, wystarczy zapewne kilka donosów. Samo pojęcie sąsiedzkiej uciążliwości, też nie zostanie określone precyzyjnie, toż to nie kodeks karny. Twoje szczęście jednak trwa dalej, okazuje się, że przymusowe osiedlenie w metalowej skrzyni nie będzie trwało wiecznie, zaledwie 6 miesięcy, choć z możliwością przedłużenia teo okresu, gdybyś nadal nie wykazywał właściwego entuzjazmu, czy czegoś, co tam, na aktualnym etapie, będzie wymagane.

Nie mam wątpliwości, że sąsiedzi potrafią dokuczyć, nie tylko gejom. Zdawało mi się, że po to, między innymi, od setek lat kształcimy w Europie prawników i utrzymujemy sądy by można było skutecznie przeciwdziałać naruszeniom sąsiedzkiego miru i czci. Mieliśmy dotychczas, w obrębie naszej cywilizacji poczucie, że karać ograniczeniem wolności i własności mogą tylko ściśle określone organa państwa (władcy) na podstawie kodeksów prawnych. Tak było, przynajmniej w teorii. Teraz, okazuje się, że może to nam robić bezpośrednio jakiś burmistrz, jakiś sanepid, czy inny „inspektorat transportu”, czort wie kto jeszcze. Represje te (bo nie są to kary kodeksowe) mogą być stosowane na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej, to też novum prawne. W dodatku Jedna grupa społeczna nabyła ponadto prawa ochronne większe niż pozostałe. Jeśli sąsiad ubliża np. mojej przynależności narodowej lub religijnej, to nie grozi mu nagłe włączenie do społeczności „szumowin”. Przynajmniej nikt tego nie zapowiada. Pomysł burmistrza niderlandzkiej metropolii przypomina mi twórczość legislacyjną innego wirtuoza prawa, zrodzonego z genialnej intuicji Kornela Makuszyńskiego. Biedny, brodaty Koziołek-Matołek, mianowicie: „Przyszedł do jednego miasta,// Gdzie wydano prawo nowe: // Kto by z brodą wszedł na rynek, // Temu zaraz utną głowę!". Cywilizacja europejska właśnie zatem w Amsterdamie upadła

Tymczasem burmistrz tego malowniczego miasta pan Eberhard van der Laan, sam jest prawnikiem i jakoś nie lęka się serii bolesnych procesów. Przeciwnie, solidnie przygotowuje się do tworzenia „wiosek dla szumowin” przeznaczył już na to ponad milion euro. Zatem; jeśli masz w centrum Amsterdamu mieszkanie, i zatarg z sąsiadem – gejem, to szybciutko sprzedawaj chałupę i uciekaj gdzie pieprz rośnie.

Polecam się: Dariusz Kozłowski. Cała Nadzieja w korupcji. Felietony i rysunki. Łomianki, Wydawnictwo LTW, 2013, s. 208. Zamówienia: http://www.ltw.com.pl, tel. +48 22 751 25 18 Drodzy komentatorzy, na tej stronie zwalczam przejawy braku szacunku dla bliźniego. Szacunek jest ważny skoro nie umiemy kochać. Myślenie grupowe i partyjnictwo - niemile widziane. Zapraszam wszystkich z ambicjami do suwerenności. Arnold i Polinezja Etiopskie drogi: Odcinek 1 Odcinek 2 Odcinek 3 Odcinek 4 Odcinek 5 Odcinek 6 Odcinek 7 Odcinek 8 Odcinek 9 Odcinek 10 Odcinek 11 Odcinek 12 Odcinek 13 Odcinek 14 Odcinek 15 Odcinek 16 Odcinek 17 Odcinek 18 Odcinek 19 Filipiny: Ania i Józef, czyli seks w małe wiosce Grobowce z pełnym wyposażeniem Synkretyczny taksówkarz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka