Obie te rzeczy są w zasadzie mało istotne. F16 zawsze może się popsuć, na przykład mnie się psuje prawie codziennie, szczególnie jak zima idzie, a sąsiad z pierwszego piętra non stop coś przy swoim majstruje na parkingu. Ponieważ zwykle odbywamy loty do Świdra nie bardzo to nam przeszkadzają te drobne usterki, ale jak raz ze szwagrem postanowiliśmy polecieć do Ustki, to jednak oddaliśmy nasze F16 na przegląd panu Zenkowi z Targówka, który jak zwykle spaprał robotę i też musieliśmy wracać. Czyli, rozumiem Jankesów i wiem, że im głupio.
Nie ma tez powodu oburzać się tym, że wysoki rangą dyplomata ambasady USA strofuje Giertycha. Moim zdaniem Amerykanie nie chcą debaty w polskim Sejmie na temat swoich osiągnięć w Iraku z czystej skromności. Debata tak pokazałaby bowiem jak wytrawnymi dyplomatami są George Bush, Donald Rumsfled i Condie Rice. Nie ma się co chwalić, że za ich kadencji opanowano sytuację w Iraku i wszystko idzie ku jeszcze lepszemu. Co prawda mamy pewne przejściowe trudności w temacie zaprowadzania demokracji w Iraku, a przy okazji takie kraje jak Korea Północna i Iran są albo za chwile będą w posiadaniu broni jądrowej, ale oczywiście to nie ma nic wspólnego z amerykańską dyplomacją, bo ona z definicji osiąga same sukcesy. Czyli - jak wielokrotnie wspominałem na tym blogu - Giertych musi odejść.
God bless America


Komentarze
Pokaż komentarze (2)