Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 13 lutego 2014 r.

Polowania na czarownice - appendix

1924 16 0 A A A

  Podpowiedź dla Czytelników

Tekst w jednym kawałku można przeczytać wykorzystując sformatowanie  za pomocą opcji "Drukuj" , czyli zielonej ikonki znajdującej się na lewym marginesie strony.

Poruszanie na forach netowych problematyki, zmierzającej do skorygowania klisz mentalnych zbudowanych na ideologicznie motywowanym ahistorycyzmie, który solidną wiedzę o społeczeństwie minionych epok zastępuje propagandową sieczką, przypomina, rzecz jasna, walenie głową w mur. Mur zbudowany ze światopoglądowych uprzedzeń, z pospolitej ignorancji jak też  z celowych manipulacji i cynicznych fałszerstw. Niemniej, od czasu do czasu, zdarza mi się podejmować tego rodzaju próby, jakkolwiek 
z coraz bardziej dogłębną świadomością ich jałowości.

 

Uzasadnienie

W tekście pt.: „Polowania na czarownice”,  który był zamieszczony na tym blogu 15.09.2013 r.,http://dawidowicz.salon24.pl/534063,polowania-na-czarownice

naszkicowałem zakres pojęciowy dotyczący określeń odnoszących się do czarów,  czarostwa i czarownic, rozmiar i okresy występowania  zjawiska znanego jako polowania na czarownice, jak również wskazałem na podstawowe uwarunkowania społeczne i ideowe, stanowiące generator procederu  takich polowań. Omówiłem  podobieństwa i różnice w przyczynach i procedurach tych zjawisk oraz wymieniłem powody które zdecydowały o wygaśnięciu tego procederu. Ze względu na obszerność pierwotnego tekstu, został on dla potrzeb bloga skompilowany z dwóch obszernych części zamieszczonych uprzednio w netowym wydaniu POLIS MPC, ale pominąłem w nim cechy zróżnicowań regionalnych tych zjawisk na głównym europejskim obszarze ich występowania, odsyłając osoby bardziej zainteresowane do publikacji w POLIS. W tzw. międzyczasie okazało się, że strona POLIS MPC została „zhakowana” i nie ma do niej dostępu. Co oznacza, że nie wiadomo czy i kiedy  ten dostęp będzie w ogóle możliwy. Ta okoliczność stanowi powód do zamieszczenia części omawianej publikacji, która została wcześniej pominięta, a  która stała się zwyczajnie niedostępna.

Notkę poprzedzam wstępem, w którym zarysowałem tło dla omawianej tematyki, jak też wzbogaciłem jej tekst o trochę uzupełnień i ciekawostek, głównie w oparciu o mało znaną publikację autorstwa Tadeusza Grabarczyka pt.: „Na gardle karanie: kara śmierci w średniowiecznej Polsce” (Wydawnictwo DiG, Warszawa 2008). Oczywiście, skorzystałem również z okazji,  aby dokonać koniecznych  poprawek redakcyjnych. 

 

Wstęp           

            Kontekst problematyki zawartej pod hasłem „polowania na czarownice” powinien być postrzegany na tle uwarunkowań właściwych dla epoki, w których takie zdarzenia wystąpiły, ale także celowe jest wyjasnienie, jak karanie poprzez spalenie na stosie miało się do innych form kar, w szczególności zaś do różnych  rodzajów karania śmiercią.  

Spalenie (łac. crematio) na stosie, a także zjawisko tzw. polowań na czarownice, jest w powszechnej opinii  utożsamiane z epoką zwaną Średniowieczem, gdy w rzeczywistości  usytuowanie czasowe apogeum tego zjawiska przypada na wiek  XVI i XVII, czyli na okres wczesnonowożytny dziejów europejskich, zwany Odrodzeniem (Renesans).  Kara poprzez spalenie była znana i stosowana w starożytności, a od Rzymian przejęli ją w VI wieku nowej ery  Frankowie. Najbardziej związana jest z wyrokami zapadającymi w wyniku oskarżeń o herezję. Śmierć w płomieniach symbolizowała bowiem ogień piekielny, który oprócz tego, że niszczył ciało grzesznika, spalał również całe zło, które się z treściami głoszonymi przez heretyka wiązało. W okresie nazywanym średniowieczem kara ta nie była zbyt często stosowana. Oczywiście, można przywołać głośne przypadki krucjaty przeciwko albigensom, spalenia przywódców Zakonu Templariuszy, spalenie Joanny d”Arc czy Jana Husa (oraz zatwardziałych zwolenników husyzmu np. w Małopolsce i Wielkopolsce), albo ukarania w Cesarstwie Bizantyjskim przywódców herezji bogomiłów,  ale to są w zasadzie wyjątki potwierdzające regułę. Średniowiecze w Europie nie było epoką masowych stosów. Przypadek dominikanina Girolamo Savonaroli do wymienionych przykładów „nie pasuje”, gdyż poniósł on konsekwencje stanięcia  na czele buntu przeciwko władzy rodu Medyceuszów we Florencji.

Na śmierć przez spalenie na stosie, oprócz obwinionych o herezję,  byli skazywani fałszerze monet. Uzasadniano ten rodzaj kary dla nich, że skoro do stopienia metalu potrzebny jest ogień, więc oszust, analogicznie,  powinien zginąć w płomieniach.  Ten rodzaj przestępstwa stanowił nie mniejsze zagrożenie dla władzy  danego księcia (króla) niż herezje.  W I połowie XV wieku podjęto w Czechach, na Słowacji i Śląsku  na masowa skalę produkcje fałszywych denarów, groszy i halerzy, którymi zrujnowano (po wojnie z Zakonem Krzyżackim) skarb królestwa polskiego. Kary sięgały w praktyce tylko „dystrybutorów”,  którzy szmuglowali fałszywe monety z sąsiednich krajów. Z tamtych czasów najbardziej znana jest barwna historia małżeństwa Włodka i Katarzyny ze Skrzynna (obecnie wieś Skrzyńsko k/Radomia), rodzimego odpowiednika Bonnie i Clyde, która to para zajmowała się głownie rabunkami i napadami, ale także w swoim zbójeckim gnieździe – zamku barwałdzkim k/Wadowic – uruchomiła produkcję fałszywych monet. Mąż Katarzyny zginął w 1458 roku podczas którejś z wypraw łupieskich, ona zaś  została skazana właśnie na karę stosu ok. 1466 roku.

Opublikowano: 13.02.2014 16:03.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale Kultura