Blog
Magia obłoków (Magellana)
unukalhai
unukalhai unuk.al.hayah@gmail.com
48 obserwujących 132 notki 194157 odsłon
unukalhai, 26 maja 2015 r.

Polski herb carów

1492 19 0 A A A

Wobec  prozaicznego faktu, iż nie muszę odreagowywać powyborczego wstrząsu anafilaktycznego, proponuję ciekawostkę historyczną autorstwa Jana Obsta, historyka, redaktora i wydawcy  wileńskiego w czasach przed II wojną światową. Tekst  który zamieszczam,  został opublikowany w pierwszym numerze  z 1939 r. tygodnika „Prosto z mostu” i był zatytułowany  „Jak carowie zeskamotowali herb szlachcicowi polskiemu”.

Więcej informacji o Autorze pod linkiem:

https://www.google.pl/gfe_rd=cr&ei=5eJAVMSaIImh8wfS5ID4Cw&gws_rd=ssl#q=Jan+Obst

Dodaję do oryginalnego tekstu jedynie  trzy własne  przypisy, gdyż poza godną pozazdroszczenia przejrzystością merytoryczną, jest on również napisany piękna polszczyzną (ortografię Autora pozostawiłem bez zmian).

 „Niezbyt dawno, w wystawie sklepowej jednej z księgarń  rosyjskich (oczywiście  emigracyjnych) wpadła mi w oko  „Historia Domu Romanowych". Wprawdzie sam temat mnie  mało interesował — uwagę moją zwróciła okładka książki, na której wyobrażony był „Gryf" z tarczą na piersi. Sam Gryf dość poprawny w rysunku, według utartych zasad  heraldyki — natomiast tarcza okropna, okrągła, kształtu niby bizantyńsko - tatarskiego, widocznie  później dodana, nie harmonizująca z całością. Ma to być herb osobisty Domu Romanowów. Skąd bojarowie  Romanowowie posiedli ten herb?

W nadziei dowiedzenia się czegoś bliższego, nabyłem  książkę — zostałem jednak mocno rozczarowany: o tym, co mnie interesowało ,nie znalazłem tak dobrze, jak nic. Gdy się jednak człek zaweźmie, to ostatecznie trafi po nitce do kłębka. Poniżej pragnę podzielić się z czytelnikami moimi, zresztą całkiem przygodnymi badaniami na  temat pociesznej historyjki, jak carowie zeskamotowali [1] herb szlachicowi polskiemu. To, co za Długoszem  powtarza poczciwy ,stary Bartosz  Paprocki, jakoby „Klejnot Gryf przyniesion z Dacji" jest  oczywiście taką samą bajeczką, jak to, że „klucze papieskie" pierwszy nosił w herbie Noe, że  „Korab" pochodzi od Neptuna, „Trąby" od Hieroboama  pierwszego Sędziego" ,zaś „Orzeł  biały" od „Dariusza, króla  perskiego".

Heraldyka jest to nauka  średniowieczna, kolebką jej zaś był Zachód, w pierwszym  rzędzie Francja. Do Polski przybyła  stosunkowo dość wcześnie, dzięki  naszym licznym stosunkom z Zachodem (Bolesław Chrobry, Kazimierz Odnowiciel i t. d.). Rozpowszechniła się szeroko, dzięki przywiązaniu szerokich mas szlacheckich do swych „klejnotów rodowych", z  punktu naukowego nigdy jednak zbyt poważnie traktowana nie była. Niemałe zamieszanie  wprowadzała szlachta, dzięki swej  próżności pragnąca rody swe i  herby wyprowadzać co najmniej od prarodzica Adama, bóstw greckich, królów rzymskich i t. p. Bądź co bądź wschodnia  granica Polski była też przez wieki całe granicą zasięgu kultury  zachodniej, a co zatem idzie,  także heraldyki. Litwa nie znała herbów, nie posiadała nawet godła państwowego. Tak zw. „Pogoń" była pierwotnie tylko  pieczęcią wielkoksiążęcą. W  wiekach średnich, gdy umiejętność pisania mało była  rozpowszechniona, zastępowano podpis  własnoręczny — pieczęcie, która była zarazem jak gdyby  prymitywnie wykonanym portretem danej osoby, coś w rodzaju  naszych dzisiejszych fotografij w paszportach i innych  dokumentach. Tradycyjnie  przedstawiano: królów siedzących na  majestacie, książąt — konno,  zwykłą szlachtę zaś w zbroi, pieszo. Taką pieczęcią  wielkoksiążęcą była też pierwotnie „Pogoń", później dopiero przez Witolda podniesiona do godności herbu państwowego i przez Jagiełłę połączona z Orłem polskim. Że bojarzy litewscy nie  posiadali swych herbów i  otrzymali je dopiero w Horodle,  drogą adoptacji przez szlachtę  polską, jest faktem powszechnie znanym.

I znów przez całe wieki  granica wschodnia  Rzeczypospolitej była granicą zasięgu  kultury zachodniej. Moskwa nie miała szlachty, w pojęciu zachodnim, nie znała też herbów, prócz godła  państwowego ,orła dwugłowego, bezprawnie i bezceremonialnie przez carów przeniesionego z Bizancjum. Nie mieli też  oczywiście swego herbu bojarzy  Romanowowie, ani przed wstąpieniem na tron carski, ani po tym. Dopiero Piotr I, reformując  Rosję na modłę zachodnią,  postanowił też swym bojarom i „dworzanom" nadać herby zachodnie. Nie zabiegał on jednak o jakieś adoptacje, odrzucając z butą barbarzyńcy wszelkie wiekami ustalone formy. Po prostu  sprowadzono z Niemiec, Francji, Anglii kilka podręczników  heraldyki i dano bojarom gotowe wzory do wyboru, przy czym jednak zmieniano w sposób najdowolniejszy niektóre szczegóły, łączono części kilku herbów w jedną bezsensowną całość, nie troszcząc się o ich historyczne i symboliczne znaczenie, byle choć powierzchownie zatrzeć ich pochodzenie, zatrzeć ślady zbyt widocznej kradzieży. W rezultacie takiej reformy powstał „bałagan" nieopisany, ale car, który istotnie miał  większe zmartwienia, rozkazał  „byt’  po siemu" („niech tak  będzie"). Któż by mu się  sprzeciwił? Bojarzy rosyjscy pojęcia o tych sprawach nie mieli,  traktując je jako wymysł szatański; na dworze carskim roiło się wprawdzie od cudzoziemców, ale byli to w ogromnej  większości ludzie „podlejszej"  kondycji, jeżeli zaś zdarzył się  jakiś szlachcic zachodni, to z  pewnością z gatunku „chevaliers d'industrie", a tych cała Rosja nic nie obchodziła, z wyjątkiem jedynie rubli rosyjskich.

Opublikowano: 26.05.2015 14:51.
Autor: unukalhai
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Na ogół bawię się z losem w chowanego

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • wittek 17, ty nieszczęśliwa ofiaro reform edukacyjnych, napisz skąd wiesz , że to są...
  • Ulryk Niemcy za każdego obywatela Polski, który zginął w II wojnie, podeślą nam jednego...
  • londoncity (18.08., 12:17) no i od Ukraińców (za Chmielnickiego), nie wspominając o...

Tematy w dziale Kultura