Donald Tusk ma rzadki talent. Jest bardzo wyczulony na nastroje społeczne. Odbiera drżenia jak kamerton i potrafi się świetnie do nich dostosować. Przykładem jest piątkowa wypowiedź Tuska po przegranym przez PO głosowaniu w sprawie komisji śledczej. Niewielu jest w Polsce takich polityków. Wymieniłbym może jeszcze Władysława Stasiaka.
A jednak decyzja Tuska w sprawie Prezesa NFZ ewidentnie rozminęła się z oczekiwaniami społecznymi. Wcześniej to samo wydarzyło się, gdy Jacek Mąka użył w prywatnym procesie materiałów ze śledztwa ABW. Wygląda to tak, jakby talent zaczynał Tuska zawodzić.
Prawdziwa przyczyna jest jednak inna. Jego władza słabnie. Po ujawnieniu we wrześniu afer stał się on zakładnikiem środowisk, które znają rzeczywisty przebieg zdarzeń. Dla utrzymania władzy musi spełniać ich oczekiwania. W przeciwnym wypadku do opinii publicznej mogą przedostać się niewygodne dla Tuska informacje.
Najbardziej jest to widoczne w komisji hazardowej. Tusk stał się zakładnikiem PSL. Bez współpracy tej partii Platforma nie będzie w stanie dalej paraliżować prac komisji, a jest to niezbędne do utrzymania władzy. Paradoksalnie najbardziej wpływowym człowiekiem w Polsce stał się obecnie poseł Stefaniuk, a rozkład jazdy jego pociągów do domu jest najpilniej studiowaną lekturą na salonach władzy.
Słabnie również władza Tuska wewnątrz Platformy Obywatelskiej. Piątkowe głosowanie w sprawie Kempy i Wassermanna ujawniło istnienie wewnątrz partii osób, które z zaniepokojeniem przyglądają się rozwojowi sytuacji. Na razie nie ujawniło się ich zbyt wielu. Nie wątpię, że w klubie parlamentarnym PO jest więcej ludzi uczciwych. Niektórzy potrzebują jednak czasu, żeby nabrać odwagi. Sytuacja ta zostanie zapewne wykorzystana przez ambitne typy w rodzaju Palikota, którzy spróbują sięgnąć po władzę w partii.
Słabnie wreszcie wpływ Tuska na elektorat Platformy. Od kilku tygodni wyborcy PO zaczęli unikać rozmów o polityce. Nawet tu, na Salonie, obserwujemy ich mniejszą aktywność, skupienie się na innych sprawach lub czasem zaskakujące wyznania.
Tusk jest w trudnej sytuacji, ale może jeszcze utrzymać władzę. Musi jednak za to sporo zapłacić PSL-owi, ludziom służb specjalnych, salonowi i wiodącym mediom. I płaci, na przykład rozwalając IPN. Dopiero teraz establishment może z satysfakcją powiedzieć: „Tusku musisz!”.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)