Celem polityki nie jest zdobycie władzy. Celem polityki jest zapewnienie wspólnocie bezpieczeństwa, dobrobytu i (w naszym kręgu kulturowym) wolności. Zdobycie władzy jest najskuteczniejszym środkiem służącym realizacji tego celu, ale nie jest to sposób jedyny. Opcje polityczne różnią się między sobą co do sposobu realizacji celu i formułują różne wizje państwa. Nie tracą go jednak z oczu w toku swoich działań i usiłują realizować natychmiast po dojściu do władzy.
Celem postpolityki jest zdobycie władzy i konsumowanie owoców zwycięstwa. Opcje postpolityczne nie formułują spójnej wizji państwa i nie przykładają wagi do jego reformowania, chyba że jest to konieczne do zdobycia lub utrzymania władzy. Nie dążą do zapewnienia wspólnocie bezpieczeństwa, dobrobytu i wolności. Choć deklarują realizację tych wartości, to w rzeczywistości traktują je instrumentalnie i, jeżeli jest to konieczne dla zdobycia lub utrzymania władzy, nie wahają się działać wbrew nim.
Politycy zdają sobie sprawę, że istotą polityki od zawsze jest spór, a czasem też konflikt. Formułują postulaty zgodne z ich wizją państwa. Jeżeli dany pogląd nie jest atrakcyjny dla wyborców, usiłują go spopularyzować.
Postpolitycy deklarują niechęć do konfliktów i sporów. Twierdzą, że władza powinna być sprawowana w oparciu o konsensus i współpracę. Wykorzystują w ten sposób społeczną niechęć do politycznych kłótni do budowania swojego wizerunku. Formułują postulaty, które są atrakcyjne dla możliwie dużej grupy wyborców. Dbają aby ich przekaz był zawsze zgodny z trendami wynikającymi z badań opinii społecznej, nawet jeżeli prowadzi to do sprzeczności w ich przekazach.
Politycy zdają sobie sprawę, iż między państwami istnieją różnice interesów i poprzez politykę międzynarodową usiłują realizować interes wspólnoty. Prowadzi to do nieuchronnych konfliktów i napięć w stosunkach międzynarodowych.
Postpolitycy twierdzą, że podkreślanie różnic interesów pomiędzy państwami, to XIX – wieczna wizja polityki międzynarodowej. Ich zdaniem istotą dzisiejszej polityki międzynarodowej jest atmosfera, wizyty głów państw i deklaracje o dobrych stosunkach międzynarodowych. Dla osiągnięcia tych celów nie wahają się poświęcić interes wspólnoty.
Postpolitycy dla uzasadnienia swojej obecności na scenie politycznej potrzebują wroga. Znajdują grupę społeczną lub opcję polityczną, którą oskarżają o najgorsze czyny lub intencje. Budują w ten sposób w sporych grupach społecznych poczucie strachu, które wykorzystują dla zdobycia i utrzymania władzy. Nie przeszkadza to im w budowaniu pozytywnego przekazu o praworządności, sprawiedliwości, dobrobycie i miłości, które mają zapanować pod ich rządami.
Państwo, w którym władzę sprawują postpolitycy, zmierza do katastrofy. Proces ten jest tym szybszy, im więcej państw sąsiednich jest zarządzanych przez polityków. Politycy z państw sąsiednich zdają sobie bowiem sprawę, iż postpolitycy w istocie zajmują się wyłącznie zdobywaniem popularności i walką z przeciwnikami. I wykorzystują tę sytuację do realizacji interesów swojego państwa.
Chciałbym pisać o polityce. Aby było to możliwe, musimy się jednak najpierw pozbyć władzy postpolityków. A to – jak pisałem w poprzedniej notce – nie będzie łatwe.


Komentarze
Pokaż komentarze