Defetyk Defetyk
31
BLOG

Jeszcze jedna teoria

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 0

We wczorajszym wpisie zastanawiałem się nad przyczynami zaskakującej zmianie taktyki PO w komisji hazardowej. Jeszcze niedawno Platforma robiła wszystko, żeby sparaliżować prace komisji. Od sejmowego głosowania w sprawie Kempy i Wassermanna zmieniła taktykę i godzi się na przesłuchania nawet najbardziej niewygodnych świadków, takich jak Kamiński.

Przyszło mi do głowy jeszcze jedno możliwe wyjaśnienie zmiany taktyki w komisji. Od razu powiem, że jest to bardzo wredna spekulacja. Ponieważ jednak w całej tej sprawie chodzi o władzę, pieniądze i wolność, a więc o zjawiska, dla których ludzie od tysiącleci dopuszczają się najgorszych nikczemności, uważam, że powinienem ją zaprezentować.
 
Afera hazardowa w skrócie to: a) skandaliczne, a może nawet przestępcze związki prominentnych działaczy PO z biznesem hazardowym, b) próba przykrycia afery przez premiera, w tym odwołanie Kamińskiego i c) przeciek. Zdarzenia opisane w punkcie a) i b) zostały już przez Platformę piarowsko rozbrojone, za pomocą narracji kupionych przez jej elektorat. Problemem pozostał przeciek i w tym upatrywałem przyczynę prób sparaliżowania przez PO prac komisji hazardowej. Być może jednak Platforma zmieniła taktykę, bo znalazła inne wytłumaczenie sprawy przecieku.
 
Zmiana taktyki w komisji hazardowej zbiegła się w czasie z tajemniczą samobójczą śmiercią urzędnika, który w kancelarii premiera odpowiadał za informacje niejawne. Można przyjąć, że miał on dostęp do pisma Kamińskiego z 14 sierpnia 2009 r. Wyobraziłem więc sobie, że można zasugerować, iż był on źródłem przecieku. Tego nie trzeba nawet udowodniać. Wystarczy, że dwóch, trzech świadków zezna, że po 14 sierpnia był dziwnie zdenerwowany, umawiał się z kimś na jakieś spotkanie i próbował to ukryć. To dość, żeby powstała hipoteza o przecieku, alternatywna do wersji przedstawionej przed komisją przez Kamińskiego. Wystarczy wtedy, że nie znajdą się twarde dowody potwierdzające wersję Kamińskiego, a sprawa przecieku nigdy nie zostanie wyjaśniona. Martwi nie mogą się przecież bronić i nie prowadzi się przeciwko nim postępowań karnych. Elektorat PO zapewne kupiłby taką narrację, zwłaszcza jeżeli dorzuciłoby się do niej informację o towarzyskich powiązaniach nieżyjącego urzędnika z członkami PiS i jego próbach znalezienia pracy w kancelarii prezydenta (pisał o tym „Wprost”). A wyrzuty sumienia mogą stanowić przekonujące wytłumaczenie samobójstwa.
 
To oczywiście wyłącznie spekulacja. Dopiero zobaczymy, w jakim kierunku pójdą próby wyjaśnienia sprawy. Moją teorię można zresztą rozbudowywać w jeszcze bardziej ekstremalnych kierunkach. Zatrzymam się jednak w tym miejscu.

 

Pamiętajmy, że III RP pełna jest niewyjaśnionych śmierci urzędników, czasem tych z najwyższej półki. Ginęli czasem tacy, którzy zbyt blisko przyglądali się dużym aferom. A samobójstwa ważnych świadków to u nas prawdziwa plaga.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka