Red. Łukasz Warzecha napisał dzisiaj „Ostrzegałem mianowicie, że budowanie zmian w państwie jedynie poprzez umieszczanie w różnych miejscach zaufanych ludzi, a nie poprzez instytucje i procedury, sprawi, że zmiany nie będą trwałe, a „odzyskane” wtedy przez PiS struktury, zostaną następnie „odzyskane” przez drugą stronę i będą przez nią swobodnie używane.”
Pogląd, że instytucje i procedury zastąpią uczciwość ludzi uważam za jeden z bardziej szkodliwych mitów przyczyniających się do degrengolady naszego państwa. Rzecz w tym, że w tworzeniu instytucji i procedur jesteśmy tu w Polsce i szerzej w Europie świetni. Zapełniliśmy nimi całe biblioteki dzienników urzędowych, kilkaset tysięcy stron i setki gigabajtów pamięci komputerowej. Są one imponująco mądre i przemyślane, a mimo to sytuacja w Polsce wygląda tak, jak wygląda.
Weźmy przykład Zbycha. Cała masa istniejących instytucji i procedur ma na celu zapobieżenie sytuacji, w której szef klubu parlamentarnego rządzącej partii i sejmowej komisji ds. finansów publicznych jest chłopcem na posyłki przestępcy korupcyjnego i szemranych biznesmenów. Prokuratura, Policja, ABW, CBŚ, komisja etyki poselskiej, US, UKS, CBA, zeznania majątkowe, rejestry spotkań i korzyści, procedury legislacyjne, protokołowanie posiedzeń komisji, podkomisji i sejmu. I co? I guzik! Owszem patologię wyłapało CBA, ale tylko dlatego, że na jego czele stał uczciwy człowiek. Na razie zresztą jedyna ofiara afery.
Czy można sobie wyobrazić instytucję lub procedurę, która mogłaby zapobiec tej sytuacji? Teoretycznie można. Na przykład wszczepiamy delikwentowi czipa, który rejestruje i nadaje wszelkie dźwięki z jego otoczenia, widziany przez niego obraz oraz informuje o jego położeniu. Dane te musiałby być analizowane przez co najmniej trzy odrębne, niezależne od rządu instytucje, najlepiej losowo wybrane spośród kilkunastu innych, przy czym nikt nie znałby wyników losowania. Ich zadaniem byłoby natychmiastowe opublikowanie informacji o wszelkich podejrzanych zachowaniach Zbycha. Piękna, szczelna procedura. Tyle tylko, że nieludzka, bardzo droga i zapewne możliwa do obejścia.
Istnieje jeszcze jeden mit często przywoływany w podobnych sytuacjach. Walka ze zjawiskami korupcyjnymi miałaby polegać na ograniczeniu funkcji państwa. Nawet jednak w najbardziej liberalnych wizjach, państwo musi mieć rząd, legislatywę, wojsko, policję i wymiar sprawiedliwości. Wiele pięknych pól do korupcji. Poza tym zjawiska korupcyjne są powszechne również w prywatnym obrocie gospodarczym. Zapyta mnie ktoś, co mi do tego? A to, że płacę ukryty w cenach podatek korupcyjny i wcale mi się to nie podoba.
Żadne instytucje i żadne procedury nie zastąpią uczciwości ludzi. A z tą mamy w Polsce problem. I nic z tym dziwnego skoro ludzi kształtuje III RP ze wszystkimi swoimi błędami założycielskimi i patologiami. Tkwimy w błędnym kole, w którym degrengolada będzie się tylko pogłębiać. I wątpię, czy zdołamy to przerwać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)