Defetyk Defetyk
40
BLOG

Nie wszystko płynie

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 6

Starożytny filozof mawiał, że wszystko płynie. Nowożytna noblistka, gdy już przestała gloryfikować Stalina, twórczo to rozwinęła stwierdzając, że nic dwa razy się nie zdarza. I trudno się przynajmniej po części nie zgodzić. Spójrzmy na przykład na komisję śledczą. Wprawdzie już się wcześniej ich kilka zdarzyło, jednak ta obecna jest pod każdym względem szczególna.

Najpierw Platforma usiłowała sparaliżować prace komisji usuwając z niej posłów PiS. Nie dość jednak, że było to działanie zabójcze dla wizerunku, to jeszcze kompletnie bezcelowe. Platforma lepiej by zrobiła biorąc na cel Arłukowicza, bo jak wykazały dotychczasowe posiedzenia, posłowie PiS i tak sobie w komisji kompletnie nie radzą. I tylko po części można to usprawiedliwić nową strategią Platformy polegającą na maksymalnym utrudnianiu im pracy. A to nie dostaną asystentów, a to muszą wkuć na pamięć kilkaset stron stenogramów, których nie można wynieść z tajnej kancelarii, ani sporządzać notatek przy ich studiowaniu, a to akt w ogóle nie dostaną, a inne tylko w części. Można też zawsze z zaskoczenia przerwać przesłuchanie świadka lub je przełożyć na podstawie w naprędce sformułowanego pretekstu. A że brak przy tym choć odrobiny finezji? Okrucieństwem byłoby wymaganie finezji od posła Sekuły. Raz, że nie leży ona w jego naturze, a dwa, że chłop i tak  ma huk roboty z wykonywaniem tych wszystkich zlecanych mu zadań.
 
Zmienia się również brać dziennikarska. Niektórzy wprawdzie po staremu, jeszcze przed zakończeniem przesłuchania Chlebowskiego ogłosili, że się wybronił, bo się nie pocił, był ogolony, elegancko ubrany, składnie się wyrażał, odpowiednio gestykulował, był uprzejmy i trafnie modulował głos. Żal mi ich, bo to chyba ci, którzy zawsze błędnie wskazują mordercę w hollywoodzkich kryminałach. Obstawiają największego zakapiora, a tymczasem przecież od początku wiadomo, że morduje ten najsympatyczniejszy. Inni (także, o zgrozo, z „Gazety Wyborczej”) nie wahali się jednak pokazać, że chłop ma wyraźne kłopoty z pamięcią dotyczącą ostatnich wydarzeń i nieprzezwyciężoną skłonność do mijania się z prawdą w wywiadach prasowych. Może jak na 11 godzin przesłuchania to niewiele ustaleń, dość jednak żeby mu nie powierzać żadnej odpowiedzialnej roboty, jak choćby posada burmistrza w Żarowie.
 
Heraklit i Wisława trochę się mylili. Nie zmieniają się na przykład lemingi. Gremialnie odmówili śledzenia przebiegu prac komisji hazardowej i po staremu czerpią swoją wiedzę o świecie z porannych audycji w szmirowatych stacjach radiowych oraz nagłówków na onet.pl. Zapytani wprost, mówią że nic niezwykłego się przecież nie wydarzyło, no może trzeba trochę lepiej uregulować lobbing. Modne jest przy tym podkreślenie dla błyśnięcia bezstronnością, że z tym wyrzucaniem pisowskich posłów z komisji, to Platforma trochę przegięła. Każdy leming po takiej odważnej deklaracji natychmiast jednak dodaje, że nie lubi Kempy i Wassermanna. Jeszcze by go ktoś, broń Boże, posądził o propisowskie sympatie!

 

Po staremu więc o wszystkim decydują dziennikarze. Zwłaszcza ci od nagłówków na onet.pl i prowadzący prześmiewcze poranne audycje radiowe. I w ten sposób mamy dokładnie to, na co sobie zasłużyliśmy.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka