Defetyk Defetyk
130
BLOG

Mowa nienawiści

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 3

Przeczytałem w końcu uzasadnienie wyroku w sprawie Alicji Tysiąc Przeciwko „Gościowi Niedzielnemu”. Tego z pierwszej instancji, bo uzasadnienie sądu apelacyjnego pewnie jeszcze nie powstało. I muszę stwierdzić, że zdecydowana większość publicystycznych ocen tego orzeczenia nie była trafna.

Nie jest prawdą, że sąd dopuścił nazywanie aborcji „zabijaniem” jedynie abstrakcyjnie, a zabronił nazywania „zabójcą” konkretnej osoby, która dokonała aborcji. Wręcz przeciwnie sąd  stwierdził, że określanie w ten sposób konkretnej, wskazanej z imienia i nazwiska osoby, jest zgodne z prawem. Jednak zdaniem sądu „Gość Niedzielny” umieszczając Tysiąc w kontekście holokaustu przekroczył granicę, która oddziela dopuszczalną krytykę od personalnego ataku. Zarzuty krytyków dotyczące „abstrakcyjno/konkretnego” błędu logicznego sądu nie były więc trafne. Powinni oni raczej uzasadnić sens umieszczania aborcji w kontekście holokaustu wskazując, że ofiar przecież aborcji jest dużo więcej. I wskazać, że ponieważ Tysiąc stała się aktywną działaczką proaborcyjną, pisanie o jej sprawie nie jest już opisywaniem wyłącznie jednego konkretnego przypadku usiłowania zabójstwa, ale jak najbardziej krytykowaniem kogoś, kto ten mord na masową skalę popiera i propaguje.
 
Sąd zwrócił uwagę, że odszkodowanie, które otrzymała Tysiąc od Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, nie jest odszkodowaniem za uniemożliwienie aborcji, tylko za brak zagwarantowania przez polskie prawo możliwości rozpoznania sprawy, czy aborcja w konkretnym przypadku jest dopuszczalna, przez niezawisły organ działający na podstawie cywilizowanych procedur. Sąd wskazał więc, że twierdzenie o odszkodowaniu za uniemożliwienie zabicia dziecka jest sprzeczne z faktami, a zatem narusza dobra osobiste. I tu można moim zdaniem zarzucić sądowi błąd logiczny. Tysiąc nie pozwałaby bowiem Polski do ETPCz, gdyby dziecko zabiła i nie dostałby odszkodowania. Praprzyczyną przyznania jej odszkodowania była więc odmowa aborcji. I choć literalnie sąd ma rację, to skrót myślowy zastosowany przez „Gościa Niedzielnego” jest uprawnioną oceną publicystyczną. Podobnie zresztą jak w przypadku stwierdzenia, o które Zybertowicz przegrał proces z Michnikiem.
 
 
Najgroźniejsze jednak w orzeczeniu Sądu Okręgowego w Katowicach jest wprowadzenie do języka prawniczego pojęcia „mowa nienawiści”. Jest to bowiem pojęcie nowe, którego powszechna definicja jeszcze się w Polsce nie wykształciła. Środowiska progresywne wyraźnie dążą natomiast do tego, żeby jako „mowę nienawiści” traktować wszelką krytykę propagowanych przez nie zachowań i osób. Nadanie temu pojęciu znaczenia prawnego i scharakteryzowanie „mowy nienawiści” jako zachowania niedopuszczalnego stwarza więc środowiskom postępowym możliwość atakowania w sądach wszelkich wypowiedzi potępiających aborcję, przywileje dla mniejszości seksualnych, parytety i inne podobne zjawiska. I nie ulega dla mnie najmniejszych wątpliwości, że lewacy wykorzystają to bardzo sprawnie.
Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka