Defetyk Defetyk
39
BLOG

Opinia syna nadziei

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 0

Był na początku lat dziewięćdziesiątych taki czas, kiedy część solidarnościowych elit ręka w rękę ze służbami specjalnymi pozostałymi po PRL zwalczały partie prawicowe. Śledzono, zbierano kompromitujące materiały, odkręcano śruby w kołach, produkowano niby esbeckie fałszywki, byli agenci bezpieki kręcili ośmieszające filmy, podstawione kobiety lekkich obyczajów opisywały seksualne obyczaje, agenci wpływu wywoływali konflikty itd. A wszystko to odbywało się w ogłuszającym huku mediów, które opisywały ludzi prawicy jako oszołomów, szaleńców, ciemnogród, nienawistników, nieudaczników i generalnie śmieszny obciach. Cel tej zabawy był jasny. Chodziło o niedopuszczenie prawicy do władzy, bo to zagroziłoby ustaleniom okrągłego stołu. I to się udawało. Choć partie prawicowe uzyskiwały w sumie w kolejnych wyborach bardzo przyzwoite poparcie, to było one rozbite pomiędzy kilkanaście skłóconych kanap, z których część w ogóle nie wchodziła do sejmu, a reszta wprowadzała tam bardzo niewielu posłów. I nawet kiedy prawica w końcu stworzyła AWS, to nie udało jej się uzyskać poparcia wystarczającego do samodzielnych rządów. Musiała oddać pakiet kontrolny Unii Wolności i zmagać się z czerwonym prezydentem. Zresztą również w tym okresie ogłuszająca propaganda wspomagana przez służby przyczyniła się do pięknej katastrofy.

Sytuacja zmieniła się po aferze Rywina. Na prawicy skonsolidowało się PiS, które zdołało przekonać do siebie większość tradycyjnie prawicowego elektoratu, a także umiejętnie pozyskać wyborców niezdecydowanych, dzięki czemu odniosło w 2005 roku podwójne zwycięstwo wyborcze. Część głosów prawicowego elektoratu przejęła wówczas również PO, która prezentowała się wówczas jako partia antykomunistyczna, zmierzająca do reformy państwa, lustracji, dezubekizacji, reprywatyzacji, walki z korupcją i innych celów miłych prawicowym głowom. Koalicja tych partii nie powstała na skutek politycznych kalkulacji ich liderów. Efekt znamy: dwuletnie rządy dziwacznej koalicji w atmosferze permanentnego kryzysu politycznego i niechętnej propagandy na taką skalę, jakiej w ostatnim dwudziestoleciu wcześniej nie doświadczyliśmy. A potem objęcie władzy przez PO, która porzuciła hasła prawicowe. Zajmuje się głównie bieżącym administrowaniem, zamiataniem śmieci pod dywan, podsycaniem strachu przed PiS oraz chuchaniem na sondażowe słupki.
 
Jednak z punktu widzenia środowisk niechętnych prawicy sytuacja wcale nie jest opanowana. PiS, mimo wszystkich swoich błędów wizerunkowych, cały czas zgarnia poparcie niemal całego żelaznego elektoratu prawicowego. Owe 20 – 30 % daje tej partii drugie miejsce na scenie politycznej. To bardzo dobry punkt wyjścia do objęcia władzy na przykład w przypadku jakiejś katastrofy w PO. Naturalne wydaje się więc podjęcie działań, które PiS tego żelaznego elektoratu pozbawią i jak za starych dobrych czasów rozbiją je miedzy kilka skłóconych kanap. Stąd to powszechne fetowanie każdego uchodźcy z PiS, każdego głosu krytycznego wewnątrz tej partii, niecierpliwe wypatrywanie rozłamu, a ostatnio uporczywe sugerowanie jej planów koalicji z postkomunistami. Całe to gadanie o koalicji z SLD, które dziś tak ożywiło Salon24, jest więc po prostu następnym logicznym etapem dwudziestoletniej walki z prawicą.

 

Przynajmniej taką mam nadzieję.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka