Zupełnie poważnie, bez ironii, dostrzegłem ostatnio kilka działań rządu w niezwykle istotnej dla mnie sferze, więc postanowiłem o tym napisać.
Po pierwsze, energetyka atomowa. Wiem, że temat pojawił się już wcześniej, ale Tusk przyzwyczaił nas przecież do zapowiadania ważnych projektów, z których niewiele później wynika. Tym razem zaczyna wyglądać na to, że rzeczywiście zależy mu na budowie elektrowni.
Nie ukrywam, że w drugiej połowie lat osiemdziesiątych należałem do przeciwników budowy elektrowni w Żarnowcu. Częściowo na fali młodzieńczego buntu i mocno pod wrażeniem katastrofy w Czarnobylu, uważałem że elektrowni na pewno nie powinni budować Rosjanie. A ponieważ sytuacja geopolityczna była wówczas inna i nawet nie śniłem wówczas o energetycznym (ani jakimkolwiek innym) uniezależnieniu od Sowietów, jedyny logiczny wniosek był taki, że elektrowni nie powinno być w ogóle. Dziś, choć nie wątpię, że w przyszłości nauczymy się w końcu łatwo pozyskiwać dużo tańszą i łatwo dostępną energię (zgodnie z wzorem Einsteina jest ona tu przecież wszechobecna), jestem zwolennikiem tego projektu. I uważam, że jest to modelowy przykład, w jaki sposób partia polityczna powinna wykorzystywać wysokie społeczne poparcie do realizacji kontrowersyjnych projektów. Szkoda tylko, że jak na razie, przykład jedyny.
Po drugie, gaz łupkowy. Amerykanom się udało, to może i nam się uda. Drugim Katarem może nie będziemy, ale jest w tym jakaś szansa na odrobinę więcej suwerenności.
Po trzecie, wstrzymanie umowy z Gazpromem. Nie ukrywam, że byłem zdruzgotany zarówno polityką energetyczną rządu, która wprost zakładała pogłębienie zależności od Rosji, jak i jej praktyczną realizacją w postaci umowy wynegocjowanej przez Pawlaka. Dziś słyszę o pomyśle renegocjacji umowy i jest to dla mnie jakieś wątłe światełko w tunelu.
Jeżeli do tego dołożymy unijne dotacje na gazoport oraz aktywność wykazaną ostatnio przez Tuska na poza rosyjskim odcinku wschodnim (teren zostawiany dotychczas wyłącznie Kaczyńskiemu, którego pozycja konstytucyjna i polityczna jest dość słaba, więc skutki jego działań nie mogły być oszałamiające), to nie mogą powiedzieć nic innego, niż: chwalę rząd. Ostrożnie i nieufnie, bo być może to znowu jakaś ściema lub misterna polityczna intryga, ale działania w dobrym kierunku pochwalić wypada.
Paradoksalnie działania te mogą przyczynić się jednak do osłabienia rządu Tuska. Przecież kurica nie może odfruwać zbyt daleko ze „sfery strategicznego oddziaływania”. A naiwnością byłoby przypuszczać, że Rosja wyzbyła się przez ostatnie 20 lat tabunów agentów wpływu. A skoro się ich nie wybyła, to nie omieszka ich wykorzystać.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)