Nacierają zewsząd: z radia, telewizji, Internetu, gazet. Znacie ich. To podobno nasze autorytety: profesorowie uniwersytetów, publicyści, dziennikarze, politycy. Mają jedno przesłanie: „stała się rzecz straszna, ale nie odbierajcie nam prawa do krytycznej oceny prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Nie możemy ulegać szantażowi emocjonalnemu.”
Chciałbym im odpowiedzieć:
Panie i Panowie. Nie odbieram Wam prawa do krytyki. Cieszę się, że z niego korzystacie. Może są tacy, którzy w emocjach chcieliby to prawo Wam odebrać, ale wierzcie mi, nie mają żadnych szans.
Co więcej, nie odbieram Wam również prawa do opierania Waszej krytyki na kłamstwach i szyderstwach. Korzystaliście z tego prawa szeroko jeszcze 9 kwietnia 2010 r., może robić to i teraz, a nawet, jeśli tylko chcecie, w czasie pogrzebu lub chwilę po nim. Waszej wolności słowa nikt nigdy nie ograniczał i ograniczać nie będzie, więc na pewno będziecie mogli znowu kłamać i szydzić. Nie mogę Wam zagwarantować, że nadal będziecie to najlepszy sposób na zdobycie stempla autorytetu, uznania i nagród. Jest to jednak bardzo prawdopodobne.
Mam tylko nieśmiałą prośbę, żebyście pozostawili innym prawo do oceny Waszych zachowań. I do głośnego wyrażenia swojej pogardy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)