Defetyk Defetyk
48
BLOG

Narracje tracą moc

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 10

Jedną z największych zmór III RP są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem propagandowe tezy służące walce politycznej lub ukryciu zaniedbań. Powtarzane do znudzenia przez polityków, autorytety i dziennikarzy w znacznym stopniu organizują wyobraźnię elektoratu. Na użytek tego tekstu nazwałem je narracjami, choć zdaję sobie sprawę, że to pojęcie jest trochę szersze.

Ostatnio mam wrażenie, że siła oddziaływania narracji słabnie. Co więcej, powoli zaczynają obracać się przeciwko tym, którzy się nimi posługują. Ludzie zaczynają dostrzegać ukryte za narracjami rzeczywiste intencje i reagują odrazą na ordynarne próby manipulacji. Również dziennikarze zaczęli podchodzić do nich nieco krytyczniej, czego przykładem może być wykazanie przez TOK FM (sic!), iż minister Klich kłamał . Póki co nie dotyczy największych tuzów dziennikarstwa pozostających nadal w pierwszej linii boju ideologicznego. Być może jednak i oni zrozumieją, że stare metody tracą skuteczność i trzeba poszukać nowych.
 
Ludzie nie kupują narracji, iż nietaktem jest poparcie kandydatury stryja przez Martę Kaczyńską. Przeciwnie zdają sobie sprawę, że nie ma nic bardziej naturalnego. To co ta dziewczyna przeżyła przez ostatnie trzy tygodnie musiało mieć kolosalny wpływ na postrzeganie przez nią świata. Również w wymiarze osobistym jej decyzja świadczy o głębokim szacunku dla zmarłych rodziców.
 
Nie znajduje również powszechnego uznania teza, że nietaktem byłoby przywoływanie katastrofy smoleńskiej w trakcie kampanii wyborczej. Jest to przecież zdarzenie o zupełnie podstawowym znaczeniu dla naszego państwa. Jako takie musi być jednym z centralnych punktów kampanii. Głupotą byłoby dokonywanie wyboru bez uwzględniania tak istotnego zdarzenia.
 
Kompletnymi strzałami w płot były ogłoszone przez PO postulaty ograniczenia wydatków na kampanię, czy też rezygnacji z bilbordów. Jeszcze kilka miesięcy temu znalazłyby pewnie szerokie uznanie, jak każda z wielu propozycji PO w tym stylu. Teraz jednak gołym okiem widać stojącą za tymi pomysłami cyniczną kalkulację.
 
Brak jest również powszechnej aprobaty dla tezy, że większa stanowczość w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy byłaby pluciem w twarz Rosjanom i stanowiłaby zagrożenie dla tak pięknie rysującego się pojednania. Wielu ludzi wyraźnie widzi, że ustawiliśmy nasz kraj w roli w żałosnej roli petenta, jak zwykle nie umiejąc zadbać o
jego najbardziej podstawowe interesy.

 

Nie wiem, czy słabnięcie narracji to zjawisko trwałe. Mam nadzieję, że tak. Od dwudziestu lat bolączką Polski jest dokonywanie najważniejszych wyborów przez ludzi, których mózgi wypełnione są dziwnymi kliszami.

Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka