Najmocniej doświadczyłem tego 18 kwietnia. Był zimny kwietniowy dzień. W Krakowie trwał pogrzeb Prezydenta. Patrzyłem w bezchmurne niebo, na którym nie było samolotów. Czułem, że to nie jest mój świat. Miałem wrażenie, że oglądam katastroficzny paradokument w kiepskiej stacji telewizyjnej.
To poczucie, z różnym nasileniem, nie opuszcza mnie do dziś. Tyle, że zmieniła się konwencja. Teraz oglądam political fiction.
Siła antykaczyzmu osłabła. I w ten sposób, z dnia na dzień, rządząca partia utraciła sens swojej polityki. Jeszcze nie dowierzają. Myślą, że może po 10 kwietnia byli zbyt łagodni i powoli zaostrzają kurs. Ale to już nie chwyta. Mało tego, to działa przeciwko ich kandydatowi. Nawet zaczynają już to dostrzegać, tyle tylko, że trudno jest z dnia na dzień zatrzymać machinę działającą od niemal pięciu lat. Nie jest łatwo zamknąć usta Kutzowi, Wajdzie, Bartoszewskiemu, czy Wojewódzkiemu. Poza tym nie znaleźli jeszcze innej nuty na tą kampanię. Co można było obiecać – obiecali już trzy lata temu. „Zielona wyspa” się zgrała. „Sukcesy” w polityce międzynarodowej zbladły przy porażkach wokół śledztwa smoleńskiego. Na dodatek postawili na człowieka, któremu brak jest wyczucia nastrojów społecznych. W rezultacie popełnia błędy, które innego kandydata kosztowałyby już przegraną. Na szczęście dla PO, Komorowski korzysta jednak z bezwarunkowej życzliwości większości mediów i Salonu, co pozwala mu utrzymać pierwsze miejsce w sondażach.
Poczucie odrealnienia nie opuszcza mnie również, kiedy przyglądam się PiS-owi. Owszem, przyznaję, dotychczasowa kampania jest skuteczna. Świetnie rozumiem, że dla wygrania tych wyborów trzeba zmniejszyć elektorat negatywny i pozyskać wyborców centrowych, a nawet lewicowych. Trzeba jednak przy tym uważać, żeby po drodze nie zgubić poparcia elektoratu prawicowego. Wbrew pozorom, to poparcie nie jest bezwarunkowe. Wyborcy prawicowi potrzebują zapewnienia, że PiS nie stanie się kopią wyidealizowanego wizerunku partii miłości, tyle tylko, że jeszcze przez jakiś czas nie otoczoną wianuszkiem Sobiesiaków.
Komentarze
Pokaż komentarze