Defetyk Defetyk
33
BLOG

Polska na pomoście

Defetyk Defetyk Polityka Obserwuj notkę 20

Popularna jest postpolityczna teza, że Polska dzięki swojemu geopolitycznemu położeniu powinna stanowić być pośrednikiem (czy w innej wersji pomostem) pomiędzy Rosją, a Zachodem. Wedle zwolenników tego poglądu wystarczające bezpieczeństwo przed ewentualnymi zagrożeniem ze strony Rosji zapewnia nam członkowstwo w UE i NATO. Dlatego powinniśmy zająć się czerpaniem zysków z naszego położenia, przede wszystkim z transferu na zachód rosyjskich surowców. Pisze o tym chociażby jeden z wybitniejszych tutejszych blogerów.

Teza ta jest tyleż atrakcyjna, co pusta. Jak to w postpolityce bywa, jest kompletnie oderwana od rzeczywistości, a cały jej sens polega na pozyskiwaniu głosów niezorientowanych wyborców.
 
Drang nach Westen
 
Zacznijmy od konstatacji, iż jeżeli jakieś państwo przez kilkaset lat wykazuje stałą tendencję w swojej polityce, bez względu zmiany rządzących ekip i panujących ideologii, to powinniśmy zakładać, że jest to tendencja dla tego państwa z jakiś względów naturalna. Jeżeli taka polityka jest sprzeczna z naszymi interesami, to powinniśmy stale przyjmować, że jest ona lub za chwilę będzie realizowana i podejmować działania zabezpieczające nasze interesy. Skoro zatem Rosja przez ostatnich 300 lat niemal nieprzerwanie, bądź utrzymywała nas w swojej strefie wpływów, bądź też usiłowała nas do tej strefy włączyć, to musimy zakładać, że nadal podejmuje lub będzie podejmować takie starania. Odstąpienie od tego założenia byłoby rozsądne wyłącznie w sytuacji, gdybyśmy mieli dowody, że Rosja zmieniła swoją politykę.
 
Fikcja pojednania
 
Zwolennicy tezy o obecnym polsko – rosyjskim pojednaniu jako dowody zmiany polityki przez Rosję powołują kilka wydarzeń:
 
1.      wizyta Putina w Gdańsku i w Katyniu;
2.      empatyczne zachowanie Putina po katastrofie w Smoleńsku;
3.      spontaniczne dowody współczucia ze strony Rosjan;
4.      pomoc okazana przez rosyjskie władze rodzinom ofiar katastrofy;
5.      wizyta Miedwiediewa na pogrzebie polskiej pary prezydenckiej mimo chmury pyłu;
6.      rozpowszechnianie w Rosji wiedzy o rzeczywistych sprawcach zbrodni katyńskiej;
7.      zaproszenie Komorowskiego i polskich żołnierzy do Moskwy na defiladę.
 
Nietrudno zauważyć, że wszystkie te wydarzenia, za wyjątkiem spontanicznego współczucia Rosjan, które nie musi mieć nic wspólnego z rosyjską polityką, mają charakter gestów lub zostały niejako wymuszone przez sytuację po katastrofie smoleńskiej. Gesty mają owszem pewne znaczenie w polityce międzynarodowej, jednak wyłącznie wtedy, gdy są połączone z realnymi zmianami w polityce danego państwa. Inaczej pozostają pustą deklaracją obliczoną na pozyskanie sympatii lub mogą nawet służyć kamuflowaniu rzeczywistych celów politycznych. W moim odczuciu do jednej z tych kategorii można zaliczyć wymienione powyżej zachowania.
 
Rosyjska ofensywa
 
Rosja odnosi ostatnio poważne sukcesy w odzyskiwaniu wpływu w państwach, które uważa za swoją naturalną sferę wpływów. Obaliła niechętnego sobie prezydenta w Kirgistanie, wsparła przyjaznego w Ukrainie, destabilizuje sytuację w Mołdawii. Na przykładzie Ukrainy widać, że celem polityki rosyjskiej poza podporządkowaniem sobie sąsiadów, jest przejęcie kontroli nad instalacjami służącymi do transportu na zachód surowców energetycznych. Wiele zresztą wskazuje na to, że podobne działania podjęto również w Polsce. Jednocześnie Rosja buduje niezależne od sąsiadów nitki dostawy surowców na zachód i twardo sprzeciwia się lokowaniu w swojej dawnej strefie wpływów wojskowych instalacji NATO. Ta aktywność wskazuje, że Rosja nie porzuciła tradycyjnych kierunków swojej polityki zagranicznej. Rozsądna ocena sytuacji nakazuje nam co najmniej być przygotowanym na podjęcie przez Rosję działań zmierzających do podporządkowania sobie Polski.
 
NATO i UE
 
Przynależność do NATO daje nam względną gwarancję bezpieczeństwa w przypadku ataku militarnego, który obecnie jest mało prawdopodobny. Sam w sobie Pakt Północnoatlantycki nie zabezpiecza nas natomiast przed miękkimi środkami wywierania przez Rosję wpływu w naszym kraju. Tu mogłaby pomóc aktywna polityka USA. Jednak wiele wskazuje, że co najmniej do końca kadencji Obamy uwaga USA będzie skierowana w inną stronę.
 
Również członkowstwo w UE nie chroni nas przed osunięciem się w rosyjską strefę wpływów. Wyraźnie widać, że najistotniejsze państwa w Unii prowadzą pragmatyczną politykę przedkładając dobre kontakty z Rosją nad bezpieczeństwo dawnych komunistycznych państw członkowskich. Działa tu analogiczny mechanizm jak w biznesie: mały klient jest ok., ale najlepsze interesy robi się z klientami dużymi, więc o nich dba się najbardziej.
 
Mrzonka pomostowa
 
Jak więc widać, w obecnym układzie interesów nie ma miejsca dla niezależnego pośrednika między Zachodem a Rosją. Zresztą Rosja od dwudziestu lat bardzo konsekwentnie prowadzi politykę eliminowania pośredników lub podporządkowywania ich sobie i marginalizacji ich zysków. Najlepszym dowodem jak skuteczna jest to polityka, są przecieki do prasy o treści nowego polskiego kontraktu gazowego. Obserwując to wszystko nie mogę oprzeć się wrażeniu, że bajanie o polskim pomoście jest próbą kamuflowania powolnego pogrążania się w sieci zależności od Rosji.
 
 
Jeżeli znalazł się ktoś, kto dotarł aż tutaj, to chciałbym mu zadać pytanie: czy to wszystko co tu napisałem, czyni ze mnie rusofoba?
Defetyk
O mnie Defetyk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka