W drugiej turze wyborów prezydenckich trzeba wyjść poza elektorat własnej partii i zgarnąć ponad połowę głosów. Truizm? Niby tak, ale gdy obserwuję emocje po prawej stronie sceny politycznej wywołane niektórymi wypowiedziami Kaczyńskiego, to mam wrażenie, że tam się ta podstawowa wiedza nie przedarła.
Zacznę od tego, że emocjami kierują się wyborcy, a i to nie wszyscy. Jak ktoś politykę robi albo komentuje, to powinien się raczej ich wystrzegać, bo jest łatwym celem do wystrychnięcia na dudka.
Po drugie – mamy demokrację. Dość koślawą, ale jednak demokrację. Dawniej, żeby zostać głową państwa, trzeba było stoczyć wojnę, wymordować część własnej rodziny lub przynajmniej oślepić i wtrącić do lochów, podrobić jakiś dokument albo złamać kilka przysiąg skazując się na wieczne potępienie. W tym kontekście tych kilka ciepłych słów w kierunku Oleksego to raczej niewiele.
Pięć lat temu lekcji nie odrobił Tusk. Przed drugą turą zajął się mobilizowaniem własnego elektoratu strasząc Rydzykiem, moherami i Lepperem. Lech Kaczyński tymczasem wysyłał listy do wyborców SLD i Samoobrony. Rezultat znamy.
Inna sprawa to pytanie, czy obecna taktyka Kaczyńskiego okaże się skuteczna? Nie wątpię, że PiS dysponuje jakimiś kosztownymi badaniami, do których dostosowuję swoją kampanię. Ja mam tylko własne dyletanckie obserwacje. Wynika z nich, że mit krwawej, zamordystycznej IV RP jest bardzo silny. I choć mimo intensywnych, wieloletnich śledztw nie znalazły się żadne fakty, które mogłyby ten mit potwierdzić, nastroje antykaczytowskie są nadal obecne. Osobiście znam ludzi głęboko rozczarowanych rządami PO i obawiających się nowej polskiej monopartii. Ich strach przed Kaczyńskim jest jednak jeszcze silniejszy. Suma tych strachów powoduje, że nie głosują wcale.
A stawka tej gry jest tym razem bardzo wysoka i doskonale obu kandydatom znana. Kreml z niepokojem przygląda się wierceniom w Łebieniu. Putin musi tu mieć swojego człowieka i – póki sytuacja ze złożami się nie wyjaśni – jest to dla niego ważniejsze niż na przykład podporządkowanie sobie Ukrainy. Pomożemy mu? Nie? To opanować emocje i zamknąć twarze! Niech sobie Dukaczewski poczeka do sylwestra z otwieraniem szampana.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)