Myśląc o historii dość często popełniamy prosty błąd. Wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi. Daliśmy Krzyżakom łupnia pod Grunwaldem, a Turkom pod Wiedniem, romantycznie powstawaliśmy, obroniliśmy Europę przed Bolszewikami, zrobiliśmy jedyne państwo podziemne i solidarnościową rewolucję.
Sęk w tym, że każdą z tych rzeczy robiła mniejszość. Pozostali albo przyglądali się obojętnie albo próbowali jakoś się urządzić. Ot, chociażby zdejmując trupom buty na polach bitew, donosząc Niemcom na Żydów, pisząc raporty esbekom albo artykuły w pezetperowskich pisemkach. Uznali, że mają tylko jedno życie i nie będą go marnować. Grunt żeby było wygodnie i spokojnie. I żeby mieć fan! Dużo fanu!
Taka postawa ma swoją cenę. Nikt przecież nie lubi myśleć o sobie źle. Trzeba więc nienawidzić tych, którzy należą do mniejszości, gardzić nimi i zwalczać na wszelkie sposoby. W końcu to niemożliwe, żeby to oni mieli rację.
To nie jest kwestia złego wychowania, propagandy, czy też współczesnych trendów. To po prostu historyczna prawidłowość. Oni istnieli zawsze i zawsze stanowili większość. A wczoraj po prostu postanowili to zamanifestować.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)