Familia Szychowski - La Cachuera
Familia Szychowski - La Cachuera
Tadeusz Deszkiewicz Tadeusz Deszkiewicz
1242
BLOG

Wypięty tyłek argentyńskiego ministra

Tadeusz Deszkiewicz Tadeusz Deszkiewicz Kultura Obserwuj notkę 3

 

Kto jak kto, ale Argentyna może być dumna z polskiej emigracji, która między innymi stworzyła piękną prowincję Missiones. Przez dziesiątki lat nasi Rodacy cieszyli się tam wielkim, zasłużonym szacunkiem.

Tymczasem w odpowiedzi na apel plantatorów yerba mate (wśród których jest wielu Polaków) o podwyższenie kontrolowanej przez argentyński rząd, minister handlu wewnętrznego tego Kraju Guillermo Moreno powiedział:

„Mam dość tych polskich głupków z prowincji, którzy przyjeżdżają do Buenos Aires ze swymi żądaniami. To ja ustalam ceny, a jak się to komuś nie podoba, to może wypiąć tyłek”.

Istotnie po takiej wypowiedzi Polacy – nie tylko w Argentynie – powinni „wypiąć tyłek” aby pocałował go człowiek, który nie dorósł by piastować tak ważne rządowe stanowisko. Problem jednak w tym, że to problemu nie rozwiąże.Plantacje yerby to wewnętrzna sprawa Argentyny, jednak chamskie odnoszenie się do ludzi którzy od ponad stu lat przynoszą Argentynie nie tylko zyski, ale i międzynarodowy prestiż jest co najmniej nieeleganckie.

Nie jest to mój temat, bo całe życie zajmuję się sprawami kultury. Ale może właśnie dlatego brak kultury szczególnie mnie razi.Tematem argentyńsko – polskiego konfliktu, który całkiem przypadkowo wpadł mi w ręce, zająłem się ponieważ Argentyna była ważnym tematem rozmów z moim nieżyjącym już Wujem, wybitnym dyrygentem Stanisławem Wisłockim. Ameryka Łacińska, a przede wszystkim Argentyna była mu szczególnie bliska. Tam koncertował niemal co roku przez 30 ostatnich lat swego artystycznego życia. Tam też poznał wielu Polaków, którzy zafascynowali go swoją kulturą, szerokimi horyzontami i niewiarygodną pracowitością. Dlatego w swoich pamiętnikach wielokrotnie wspominał swoje argentyńskie wizyty. W zapiskach z roku 1981, kiedy to po raz pierwszy w historii, w słynnym Teatro Colon w Buenos Aires, przygotowywał inscenizację "Króla Rogera" Karola Szymanowskiego napisał:

„Po premierze polecieliśmy do Posadas, skąd zabrali nas samochodem Karola (z domu Szychowska) i Zdzisław Styczyńscy do swojej posiadłości La Cachuera, położonej kilkanaście kilometrów od Apostoles, miejscowości zamieszkałej przez licznych polskich kolonistów. Ich przodkowie zaczęli się tutaj osiedlać z końcem XIX wieku. Byli to ci, którzy nie spełniając warunków stawianych przez Dyrekcję Imigracji Ameryki Północnej zostali skierowani najpierw do Buenos Aires, a potem za zgodą gubernatora stanu Missiones do miejscowości Apostoles oraz w bliższe i dalsze jej sąsiedztwo. Apostoles było w przeszłości jedną z 48 kolonii założonych przez Jezuitów na identycznych zasadach urbanistycznych. W 1817 roku miasteczko zostało w walkach z Portugalczykami zniszczone i dopiero pod koniec XIX wieku zaczęło się odradzać, głównie za sprawą polskich i ukraińskich emigrantów. Do dziś żyją tu potomkowie rodzin Zubrzyckich, Białostockich, Tarnowskich i wielu, wielu innych. Przedstawiciele tych rodzin obejmowali w różnych okresach stanowiska prezydentów miasta.

Pionierem przemysłu stał się Jan Szychowski, syn emigranta z drugiego rzutu 1900 roku nazwany Don Juanem. Ten niewykształcony młody człowiek dzięki swoim fenomenalnym zdolnościom stworzył w La Cachuera warsztat wyrabiający polskie, czterokołowe wozy, nieznane wówczas w tej stronie świata. Założył plantację ryżu i yerba mate, zbudował młyn według własnego projektu, tokarkę, urządzenia hydrauliczne i tamę na rzeczce Chimiray przepływającej przez jego ziemię. Był on jednym z najbardziej szanowanych obywateli stanu Misiones. Ożeniony z Bronisławą Kruchowską, doczekał się ośmiorga dzieci. Zmarł w 1960 roku, zostawiając pięknie zagospodarowaną La Cachuerę i wspaniałą pamięć po sobie.

Po naszym przyjeździe Karola Styczyńska, zamężna z oficerem Brygady Karpackiej, uczestnikiem bitwy pod Monte Casino, Zdzisławem Styczyńskim, urządziła spotkanie całej rodziny, abyśmy ją mogli poznać. Było ok. 30 osób z których nie wszyscy mówili po polsku. U najmłodszego pokolenia jedynym śladem jaki pozostał po przodkach były blond włosy i niebieskie oczy. Wszyscy jednak, mimo że są obywatelami Argentyny, z dumą przyznają się do polskiego pochodzenia.

Po paru dniach Albino (Toto) Szychowski, były minister rolnictwa stanu Misiones, właściciel fermy „Centinel”, zaproponował nam wycieczkę do wodospadów Iguazu. Pierwszym etapem była miejscowość San Ignacio, mała kolonia Jezuitów, powstała w XVII wieku….”

W 1982 roku Stanisław Wisłocki otrzymał od Prezydenta Argentyny wysokie odznaczenie „Libertador San Martin” w stopniu Komandora. Wkrótce potem znowu odwiedził La Cachuerę:

”Cicho tu i spokojnie wśród lasu sosen o długich igłach i ogromnych szyszkach, które zbieramy do kominka. Siadamy przy nim z gospodarzami i popijając wino dzielimy się opowieściami z lat minionych. Przychodzi do nas nieraz Pan Nowak, emigrant z lat trzydziestych, przyjaciel rodziny Szychowskich, dożywający swoich dni w małym domku, w którym mieszkali kiedyś rodzice Karoli.

Któregoś dnia pojechaliśmy do Apostoles, aby odwiedzić nowo otwarte muzeum kolonistów. Żona aktualnego burmistrza Tarnowskiego, jakom kierowniczka Wydziału Kultury, poświeciła wiele lat na zbieraniu pamiątek po pierwszych polskich i ukraińskich emigrantach. Obydwie te narodowości, żyjące tutaj w przykładnej zgodzie, prześcigają się w zbieraniu różnych przedmiotów, które szczegółowo opisane i zaopatrzone nazwiskami ofiarodawców ilustrują życie i pracę dawnych pokoleń. Ze wzruszeniem oglądaliśmy stare polskie stroje ludowe przywiezione tutaj na początku stulecia, a obok nich nowe, szyte na miejscu pod kierunkiem Karoli Styczyńskiej i przeznaczone dla młodzieży, która chociaż prawie nie mówi po polsku, to jednak paraduje w nich z okazji różnych świat narodowych i kościelnych.

Nasz dwutygodniowy pobyt obfitował w przyjęcia. Najważniejsze odbyło się w domu Pancho Szychowskiego, w którego rękach skupia się zarządzanie całością majątku rodziny. Z inicjatywy Pancho miałem wywiady dla prasy i lokalnej rozgłośni radiowej…”

We wspomnieniach Stanisława Wisłockiego Polonia argentyńska zajmuje bardzo wiele miejsca i za każdym razem są to piękne słowa, pełne szacunku i podziwu.

Za to wszystko Minister Handlu Argentyny powinien całować tamtejszą Polonię!!!. A w co? Sam najlepiej wie, bo tę część ciała wymienił w swojej nierozsądnej, publicznej wypowiedzi.

Tadeusz Deszkiewicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura