W czasach gdy uczelnie artystyczne wypuszczają coraz więcej pięknych, doskonale wykształconych głosów, a – paradoksalnie - menegerowie teatrów operowych zdają się tego nie zauważać, młodzi artyści muszą sobie radzić sami. Niekiedy są to próby nieudane, szczególnie gdy poszukują popularności i akceptacji, biorąc na swój artystyczny warsztat repertuar popularny, który dając im ulotne i chwilowe poczucie sukcesu prowadzi do nikąd.
Bywają jednak projekty udane. Za taki uważam bardzo interesujący pomysł grupy młodych twórców – znakomitych śpiewaków Justyny Reczeniedi i Krystiana Krzeszowiaka, kompozytora Marcina Nierubca i poety Michała Zabłockiego „CoOpera”. Kilka dni temu odbyła się także „niezależna” premiera"Gwałtu na Lukrecji" Benjamina Brittena, którą zrealizowali młodzi artyści warszawskich uczelni artystycznych, wspierani przez 12-osobową orkiestrę. Niestety nie widziałem tego spektaklu, ale zewsząd docierają do mnie znakomite opinie.
Dziś uczestniczyłem w kolejnym projekcie, który wprawdzie ma już ponad cztery lata, ale – wstyd się przyznać – ja odkryłem dopiero teraz. To Grupa Operowa „Lakme”. Stworzył ją śpiewak i pedagog Grzegorz Bayer zapraszając do współpracy swoich uczniów. Aby grupa miała instytucjonalne wsparcie założył Fundację Lakme-Art na której czele stanął wespół z Iwoną Krupą. I tak powoli zespół zaczął pokazywać się na estradach. I znowu paradoksalnie święci większe triumfy za granicą niż we własnym kraju. W swoim programie Grupa Lakme ma bardzo zróżnicowany repertuar, od opery przez operetkę po musical. A wszystko śpiewa z najwyższą perfekcją.
Idąc na koncert spodziewałem się kolejnej estradowej składanki, tymczasem znalazłem się w krainie belcanta, oczarowany bardzo wysokim poziomem artystycznym wykonawców, którzy zachwycali nie tylko wokalnie ale aktorsko i… choreograficznie, bo każdy utwór był subtelną, zrobioną z dobrym smakiem inscenizacją. Żaden z występujących artystów nie zasłużył na krytykę, ale nawet wśród najlepszych trafiają się perły. I takie znalazłem dwie: soprany Sylwię Krzysiek i Magdalenę Kunce. Sylwia Krzysiek urzekła mnie sceniczną dojrzałością, doskonałym warsztatem i bardzo pięknym głosem. Podobnie Magdalena Kunce, której czysty, koloraturowy sopran brzmiał równie doskonale w repertuarze operetkowym jak i musicalowym, zaś interpretację „Don’t cry for me Argentina” z musicalu Andrew Lloyda Webbera „Evita” uważam za lepszą od Sary Brightman. Trzecia śpiewaczka , także sopran, Joanna Jabłońska miała mniej okazji do zabłyśnięcia, dlatego zapewne nie wymieniłem jej pośród swoich faworytek.
Swoim pięknym koleżankom nie ustępowali koledzy tenorzy Max Bielecki, David Beucher i baryton Piotr Kędziora. Piękne głosy, doskonała technika i tylko zastanawiałem się czyDavid Beucher -nowy nabytek zespołu, śpiewak o bardzo ładnej barwie głosu to na pewno tenor, a nie przypadkiem baryton, ale nie zmienia to mojego ogólnego zachwytu nad ostatnim niedzielnym karnawałowym wieczorem, który spędziłem urzeczony pięknymi głosami i wspaniałą muzyką.
Gratulacje dla Zespołu, a przede wszystkim dla Grzegorza Bayera, który potrafił zbudować muzyczną instytucję na bardzo wysokim poziomie. Miłośnicy pięknych głosów, pięknej muzyki i perfekcyjnych wykonań mają teraz alternatywę dla dużych oper i teatrów muzycznych. Oby tylko Grupa Operowa „Lakme” występowała częściej.




Komentarze
Pokaż komentarze