Tadeusz Deszkiewicz Tadeusz Deszkiewicz
967
BLOG

Żołnierze pióra i ekranu

Tadeusz Deszkiewicz Tadeusz Deszkiewicz Polityka Obserwuj notkę 5

 

W wywiadzie dla TOKFM Grzegorz Miecugow powiedział: „Coraz dalej dziennikarstwu do mojego ideału - anglosaskiego modelu zdystansowanego, rzetelnego, bezstronnego przyglądania się działaniom władzy i tłumaczeniu tego, co dzieje się na świecie".

Tym razem w pełni zgadzam się z wyrażoną w tym zdaniu opinią Grzegorza Miecugowa. Dziennikarze nie potrafią już zdystansować się od tematu którym się zajmują. W wielu przypadkach można to uznać za brak warsztatu, ale w ogromnej większości to zwykły koniunkturalizm. Strach przed utratą dobrze płatnej pracy powoduje, że redaktorzy przestają być myślącymi dziennikarzami a stają się mniej lub bardziej profesjonalnymi wykonawcami poleceń swoich zwierzchników. Ci bardziej „uczynni” starają się nawet wyjść przed szereg i sami prześcigają się w dogodzeniu swoim przełożonym. Niestety celują w tym dziennikarze stacji którą reprezentuje red. Miecugow,  z którego zdaniem zgodziłem się na początku tego tekstu.

Efekt jest żałosny. Obowiązkiem dziennikarza jest bowiem wysłuchanie racji zaproszonych gości i moderowanie rozmowy jeśli zaproszonych jest więcej. Tymczasem to prowadzący rozmowę uzurpują sobie prawo do bycia ekspertem i pozwalają sobie często na karcenie swoich rozmówców, jeżeli ci nie zgadzają się ze z góry założoną tezą. A ponieważ dziennikarze mainstreamowych mediów mają realizować oficjalny (czytaj zgodny z założeniami panującej władzy) punkt myślenia, zagrożeni posądzeniem o nie panowanie nad rozmówcami dziennikarze stają się agresywni. Kiedyś takie zachowanie byłoby natychmiast napiętnowane. Tymczasem dziś tacy usłużni redaktorzy są za swą wierność „idei” suto nagradzani.

 „Są dziennikarze, którzy mają wątpliwości, nie opowiadają się twardo po jednej stronie. Ale takich dziennikarzy jest stanowczo zbyt mało” – powiedział red. Miecugow kończąc rozmowę dla TOKFM. To prawda, bo stanowczo za mało jest dziennikarzy, a zbyt wielu żołnierzy pióra i ekranu, którzy tworzą „zbrojne ramię jedynej słusznej partii”.

Nie dziwię się więc Igorowi Janke, że zrezygnował z walki z wiatrakami.  Zaufanie do dziennikarzy spada w zastraszajacym tempie

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka