Teatr Wielki – Opera Narodowa otworzyła "skarbiec" i w niedzielny wieczór pokazała na swojej scenie część swoich najjaśniejszych brylantów.
Wieczór duetów którego głównymi bohaterkami była Katarzyna Trylnik i Anna Lubańska okazał się wielkim sukcesem. Publiczność wypełniła po ostatnie miejsce salę Teatru Wielkiego i wielkim aplauzem nagrodziła artystki .
Katarzyna Trylnik już od ponad 10 lat występuje na scenie warszawskiego Teatru Wielkiego. Kiedy dwa lata wcześniej ją poznałem była jednym z odkryć Międzynarodowego Konkursu Wokalnego im. Ady Sari w Nowym Sączu. Wówczas jednak nie zwyciężyła. Otrzymała nagrodę specjalną, ale czas zweryfikował werdykt i śpiewaczka szybko zaczęła pojawiać się na wielu ważnych scenach, nie tylko Polski. Jako solistka Opery Narodowej od lat pokazuje swój wielki kunszt w bardzo zróżnicowanym repertuarze od belcanta po doskonałą tytułową kreację w operze Pawła Szymańskiego „Qudsja Zaher”. Dziś niezwykle muzykalna Katarzyna Trylnik, dysponująca pięknym, czystym sopranem, wystąpiła w duecie z inną gwiazdą Opery Narodowej mezzosopranem Anną Lubańską.
Annę Lubańską także pamiętam z Nowego Sącza gdy w 1993 roku tak oczarowała publiczność i jurorów, że nie było wątpliwości, że to właśnie ona powinna zostać triumfatorką Konkursu. I tak się stało. Przez minione 20 lat Anna Lubańska udowodniła, ze jest artystką mądrą i dojrzałą, nienagannie przygotowaną do każdej roli w której występuje, a w jej repertuarze znajdują się zarówno role wagnerowskie, verdiowskie czy bardziej współczesne, choćby Dobosz w Cesarzu Atlantydy Victora Ullmana.
Dzisiejszego wieczoru wielką niespodziankę sprawiła orkiestra Teatru Wielkiego, która pod batutą Carla Montanaro pokazała, ze jest naprawdę doskonałym zespołem. Okazało się, że z równym powodzeniem może także występować w repertuarze symfonicznym, jak choćby doskonale dziś wykonane Pinie Rzymskie Ottorina Respighiego. Cieszę się, że Ci doskonali muzycy mieli wreszcie szansę pokazania się publiczności na scenie i w pełnych światłach. Z pewnością na to zasługują.
W maleńkim fragmencie wielkiej roli Marszałkowej z Kawalera Srebrnej Róży Richarda Straussa pokazała się wielka gwiazda naszej narodowej sceny Izabella Kłosińska. Dziś była tylko tłem dla głównych bohaterek, ale swoją sceniczną osobowością wypełniła by z pewnością cały koncert. Epizodycznie wystąpił także w tym samym fragmencie młody baryton Tomasz Kumięga.
Niedzielny wieczór z pewnością zostanie zapamiętany przez publiczność, która wielkimi brawami długo domagała się bisów. Świadczy to o wielkim zapotrzebowaniu na takie spotkania z gwiazdami. Codzienne spektakle operowe nie zawsze dają szansę na wyrażenie swego podziwu i szacunku dla wybitnych artystów naszej narodowej sceny.
Tadeusz Deszkiewicz




Komentarze
Pokaż komentarze