Dialogi z podłogi Dialogi z podłogi
184
BLOG

Wolność krzyżami się mierzy?

Dialogi z podłogi Dialogi z podłogi Polityka Obserwuj notkę 1
Przed klikoma dniami, któregoś słonecznego poranka, po otwarciu net booka zrobiło mi się smutno. Na pierwszej stronie "Wiadomości 24" /portalu określanego przez jego redakcję jako największy portal dziennikarstwa obywatelskiego/, po raz kolejny zobaczyłem kilka tytyłów, fotografii i komentarzy atakujących ludzi protestujących przeciwko przeniesieniu krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego.
Epitety, obelgi, prześmiewanie. I tak dzień po dniu. Wykorzystałem nadarzającą się okazję do rozmowy z jednym z autorów. Opublikował list otwarty do premiera Donalda Tuska>>> Kazimierza Kolebuka list otwarty do Donalda Tuska.

Zostałem poproszony o komentarz. Zabrałem się do tego niezbyt chętnie a jednak. W odpowiedzi autorowi zaproponowałem następujące rozwiązanie...
 
Szanowny Panie Kazimierzu Kolebuk, proponuję następującą formę wprowadzenia do rozmowy na temat pańskiego listu otwartego do premiera Donalda Tuska.
Najpierw cytuję fragment pana listu, po inicjałach K.K. Następnie udzielam, moim zdaniem najwłaściwszej odpowiedzi, po inicjałach Z. M.
Na odpowiedź premiera nie ma pan co liczyć.

===
K. K.: Szanowny Panie Premierze, niedługo miną trzy lata, od kiedy jest Pan Prezesem Rady Ministrów. Do końca kadencji zostało niewiele czasu. Czy uda się Panu wypełnić obietnice wyborcze?
---
Z. M.: W ciągu trzech lat D. Tusk nie powinien zapomnieć, że został wybrany prezesem rady ministrów. Jeżeli nawet, to istnieją zapewne jakieś notatki na ten temat. Właściwie można przyjąć, wnosząc z działań rządu do czasu wyborów prezydenckich, że kadencja już się zakończyła, bo nic specjalnego się nie dzieje. Obietnic wyborczych w żaden sposób nie uda się wypełnić. Do tego, proszę zwrócić uwagę, że to są obietnice a nie zobowiązania wyborcze.
---
K.K. /cytując premiera/: "W dniu październikowych wyborów Polacy muszą zdecydować, czy chcą zachodnioeuropejskiego poziomu życia, sprawnej organizacji i demokratycznych standardów czy wolą kłótnie, bałagan i wschodnioeuropejski model „demokracji”.
---
Z. M.: Polacy nie są idiotami i chcą żyć normalnie, o czym nie trzeba pana chyba przekonywać. Chcą zachodnioeuropejskiego poziomu życia a nie zap... za pługiem zaprzężonym w żonę i dzieci lub podróży w cuchnących moczem pociągach. Chcą sprawnej organizacji, przede wszystkim prac rządu ale szanse mają niewielkie. W bałaganie łatwiej się op... i nic nie robić, udając że się robi. Czy się stoi, czy się leży, pensja w administracji państwowej się należy. Demokratyczne sztandary już mają. Na niebieskim tle gwiazdki. Nadal jednak większe wrażenie robią na nich te biało - czerwone, co można czasami uznać, podobnie jak przywiązanie do krzyża, za objaw niechęci do wolnego, liberalnego świata, ku któremu zmierzamy, zataczając się w narodowych sfarach jak pijani po weselu, wiedzeni przez chochoła. Ogólnie - wschodnioeuropejski model Polacy przerabiali przy poklasku wielu obecnych polityków do 1989 roku w pełnym zakresie. Teraz przerabiają w nieco mniejszym zakresie ale za to w nowocześniejszej formie /internet, telewizja HD, itp./.
---
K. K.: Na ile zbliżyliśmy się do zachodnioeuropejskiego poziomu życia? Na jakim etapie realizacji "polskiego cudu gospodarczego" obecnie jesteśmy? Efektem miały być "autostrady, drogi szybkiego ruchu, mosty, wiadukty, mieszkania, stadiony, ale także rozwój mniejszych miast i miejscowości /.../.
---
Z. M.: Panie Kazimierzu Kolebuk, zbliżyliśmy się na tyle na ile pozwolił nam ten kurdupel J. Kaczyński ze swoją PiS kliką. Nie tak szczerze pan premier by nie odpowiedział. Na jakim etapie cudu gospodarczego jesteśmy obecnie? Cud się dokonuje. Ale jak to ze zjawiskami nadprzyrodzonymi niewiele nawet cudotwórcom o jego stanie zaawansowania wiadomo. Z autostradami czekaliśmy do wyborów prezydenckich. Obiecuję panu, że teraz się ruszy z kopyta, o ile oczywiście opozycja nam na to pozwoli, bo wiadomo, że to ciemnogród i lansuje poruszanie się konno, bo przywiązani do tradycji ułańskich. Rozwój tak w ogóle to nie zależy od rządu, tylko od samorządów a tam jeszcze nam bruździ opozycja, bo ciągle jakieś lokalne afery wyciągają. O duperele się kłócą.
---
K.K.: ... /tu wpisuje pan panie Kazimierzu kolejny cytat ze swojego listu i akapit po akapicie brnie pan do końca/.
---
Z. M.: Ble, ble, ble.../a tu wpisuje równie głupie jak wyżej odpowiedzi ale dbam o formę i podkreślenie szkodliwości opozycji, w tym szczególnie J. Kaczyńskiego/.

I kończymy mniej więcej tak.

---
K.K.: Czas podjąć wyzwanie i podjąć ryzyko poważnej reformy finansów publicznych, by móc w przyszłości spełnić pozostałe obietnice wyborcze. Władza zobowiązuje. Mandat wyborców tym bardziej.
---
Z. M.: Reforma finansów publicznych trwa. Powiadomimy o szczegółach w stosownym czasie. Pozostałe obietnice wyborcze spełnimy w przyszłości ale społeczeństwo musi dać nam jeszcze 500 dni, no i wybrać ponownie naszych ludzi w kolejnych wyborach parlamentarnych co by oni wybrali nasz rząd, co byśmy mogli dokończyć nasze dzieło. Władza zobowiązuje jak pan trafnie napisał i dlatego każdego kto będzie fikał albo ośmieszymy a jak trzeba będzie to i za mordę weźmiemy żeby w naprawie nie przeszkadzał. Manat wyborców także nas zobowiązuje. Jak pan słusznie zauważył.
Wyrażam uznanie dla pana obywatelskiej postawy i zrozumienia w jak trudnych warunkach przyszło nam działać przez ostatnie trzy lata. Kryzys ogólnoświatowy, upierdliwe sejmowe komisje specjalne, katastrofy lotnicze, powodzie, awantury o krzyż i do tego ten niby polityk, złośliwiec J. Kaczyński - zamordysta. Sam pan rozumie, że ogarnąć to wszystko trudno. Doba ma 24 godziny, a jako prawdziwy Polak zgodzi się pan ze mną, że trochę czasu trzeba poświęcić rodzinie, w piłkę też nie grzech zagrać a i do kościoła w niedzielę pójść wypada.
Tak, że dobrze że pana list był otwarty, bo jest pora urlopów i mógłby leżeć zamknięty do końca lata.
Raz jeszcze panu dziękuję. Jak będziemy mieli na znaczki, to panu naszą odpowiedź prześlemy. A jak panu coś nie odpowiada, to panu wyślemy zawiadomienie z prokuratury, że obraża pan naczelne organy władzy państwowej podając nieprawdziwe informacje do wiadomości publicznej. Choćby takie jak to, że ja coś komuś trzy lata temu obiecywałem. Niech pan pokaże świadków. Niezależny sąd oceni, kto z nas ma rację. Tak, że chyba pan zrozumiał co miałem na myśli mówiąc kiedyś że gdybym wiedział co to znaczy być premierem, to nie zgodziłbym się nim zostać. Wtedy nie wiedziałem i zostałem i niech tak na razie zostanie, bo tak naprawdę nic złego się nie dzieje. Chyba się pan zgodzi ze mną panie Kaziu. Prawda?

===

To tak ja bym mniej więcej widział wprowadzenie do rozmowy o pana liście otwartym do premiera. Teraz proszę o pana uwagi. Tylko nie zaczynajmy znowu od krzyży, powodzi i suszy oraz odwoływania się do opinii autorytetów. Porozmawiajmy jak Polak z Polakiem.
List pana jest przejawem nadziei, którą nosi w sobie wielu z nas. Nadziei na normalność w relacji władza - obywatel. Bojąc się śmieszności nie wszyscy odważają się na napisanie takiego listu i zamieszczenie go w Internecie. Pan to zrobił.
Chwała panu. Wielu pokręci kółka na czole. Wielu wykorzysta jako pretekst do zaprezentowania swojej urody lub głupoty.
Ja ten list traktuję poważnie. Chętnie o jego przesłaniu porozmawiam. Niesie nadzieję a ta tak naprawdę w tym śmiesznym życiu politycznym "elyt" trzyma mnie przy życiu /w tym zakresie. Poza tym żyję normalnie. W miarę. Jak wiele milionów, najczęściej nawet nie słuchających głupot prawionych z ambony kościelnej lub sejmowej/.
Pozdrawiam. Przy klawiaturze czyham Zdzisław Mac
2010/08/09
P.S. Dla nerwowych pragnących odreagować na mój wpis emocjonalnie /przekleństwami, pukaniem się w czoło, bluzgami, itp./, podaję nr telefonu: +48 790808523 oraz identyfikację Skype: infoplredakcja.
 
Rzecz całą dopełnił mój felieton "Jak cię widzą, tak cię piszą", na temat negatywnych odczuć co do pierwszej strony, i nie tylko, wspomnianych "Wiadomości 24".
 
Ludzi często ocenia się po ich wyglądzie i zachowaniu. Podobnie z internetowymi mediami. Dotyczy to także "Wiadomości 24".
 
Jak cię widzą, tak cię piszą. Obudzony przez poranne słoneczko uchylam wieczko net book'a. Program automatycznie przywraca ostatnie ustawienia. I oto co widzę na ekranie? Portal dziennikarstwa obywatelskiego "Wiadomości 24".

Pierwsza propozycja - żebym wziął dobrą pożyczkę z banku. Miła kolorowa reklama. Po kilku sekundach zastępuje ją oferta konkurenta.

Poniżej pasek nawigacyjny. Neutralny politycznie, co się chwali. Dalej - w dostojnym tempie zmieniają się zapowiedzi publikacji i to co najbardziej widoczne - ogromne fotografie. Domyślać się można, że to zapowiedzi najważniejszych w wydaniu publikacji. Tu od kilku dni straszyły mnie krzyże. Temat zmyła powódź w Bogatyni. To miejsce na stronie nadzwyczaj eksponowane zwraca uwagę i zachęca do lektury. Zgrabne zapowiedzi artykułów wewnątrz wydania i pasek z fotkami nadesłanymi do redakcji. Nie zwraca specjalnej uwagi ale i nie przeszkadza.

Dział "Tu oczy się dyskusja", gdzie po godzinie można poznać najbardziej aktywnych, co nie znaczy, że zawsze do rzeczy piszących, komentatorów. Obok "Moje trzy grosze". Zgrabna promocja działu w którym od siebie, nie zwracając uwagi na formę, pisać można o wszystkim i o niczym. To miejsce, podobnie jak zapowiedzi publikacji przez największe fotosy, szczególnie ważne. Czyż nie chcemy przeliczyć przysłowiowych trzech groszy, które chcą nam wcisnąć największe tuzy "Wiadomości 24"?

"Ostatnio aktywni" - to miejsce błyskawicznie pozwala się dowiedzieć komu i co się ostatnio chciało i kim jest. O "Najlepszych autorach w tym tygodniu" nie wypowiadam się, ponieważ nie umiem uciec od wizji tablicy z przodownikami pracy, co to ich komórka partyjna za wzór w latach komuny wskazywała.

"Kto dyżuruje" też warto wiedzieć. Choć za darmo /Gadu Gadu, Skype/, to pogadać szanse niewielkie /sam kiedyś próbowałem/, bo nie odbierają. Co tłumaczę sobie nadmiarem pracy i nie do końca ukształtowanym szacunkiem dla czytelnika. Dzwoniący telefon w redakcji, to znak, że choć jeden czytelnik, nawet jeżeli wkurzony, o nas pamięta. To święto.

I to by było na tyle co do skróconego opisu, tego co wita was i nas, kiedy wklepie się adres: http://www.wiadomosci24.pl/

Teraz o tym co smutek i żal wywołuje. Ostatnio nachalne pozostawianie we wszystkich możliwych miejscach pierwszej strony tematu krzyża pod Pałacem Prezydenckim i sporu wokół niego.
W publikacjach przeważa jedna opcja. Zamieszaniu winni są fanatycy /mieszkańcy Ciemnogrodu/, Jarosław Kaczyński /mały, wstrętny polityk/ oraz ci wszyscy, którzy wielkości Platformy Obywatelskiej i jej przywódców nie dostrzegają. Teksty pełne uproszczeń, bez jakiejkolwiek refleksji o możliwości szukania porozumienia, skazujące obrońców krzyża co najmniej na banicję.

Tak zredagowana, pierwsza strona, wyraża, tak czy inaczej poglądy redakcji i osób dla tego tytułu piszących.

Czy chcę czytać portal dziennikarstwa obywatelskiego, z którego kapie nienawiścią, niezrozumieniem, brakiem tolerancji? Nie!

Jeszcze chwilę. Przecież rzeczywistość jest jednak odrobinę inna. Wewnątrz "Wiadomości 24" odnajduję pełne pasji felietony, publikacje dzięki którym poszerzam moją wiedzę a często i reportaże, których nie powstydzili by się mistrzowie tego gatunku. Kto lub co w takim razie decyduje o fałszywym obrazie dziennikarzy obywatelskich, zakresie ich zainteresowań, promowaniu lub nie, unikalnych prac? Decyduje o tym garstka wybrańców i ich satelitów /często - klakierów/, nazywających siebie redakcją.

Redakcjo, zgodnie z wieloma definicjami, dane jest tobie o całokształt dbać i swoich autorów, a nie tylko lansowanie siebie i poglądami sobie bliskich. "Wiadomości 24", to mam nadzieję, nie "Trybuna Ludu" lub inny, nie zasługujący nawet na przywołanie tytuł, parszywej, tak szkodliwej propagandy jednej, tej czy innej, opcji politycznej. Przecie to ma być portal dziennikarstwa obywatelskiego. A obywatele poglądy różne mieć mogą, bo o to przez lata walczyli.

Jak cię widzą, tak cię piszą. Obudzony przez poranne słoneczko uchylam wieczko net book'a. Program automatycznie przywraca ostatnie ustawienia. I oto co widzę na ekranie? Portal dziennikarstwa obywatelskiego "Wiadomości 24". A na pierwszej stronie to samo, w ten sam sposób, na ten sam - jedynie słuszny - temat.

Wieczka jednak nie opuszczam. W pasku powyżej wpisuję inny adres. Ostatnio, co raz częściej konkurencji.
 
Tym tekstem naraziłem się na ostracyzm. Teraz już wiem jak trudno być dziennikarzem "obywatelskim".
 
P. S. Na tych samych stronach padła podpowiedź dla pana premiera skąd wziąć pieniądze do załatania dziury budżetowej >>> czytelnie sformułowana przez Romana Sklepowicza.
Może przy okazji premier coś w tej sprawie odpowie.
 
 
 
 
 
 

 

Jestem reporterem /Polskie Radio: "Magazyn Studencki", "Studio poszukiwań", "Zapraszamy do trójki"; Telewizja Polska; Redakcja "info"; "Na przełaj"; WRI/. Tel.: +48 572977606 z.mac.infopl@gmail.com *** Tylko z naturalnych materiałów. Projektujemy i wykonujemy wnętrza, w których jest MIŁO-ść... E - mail: ata.eliza@gmail.com Tel.: +48 790808523 Zdzisław Ryszard Mac Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka