0 obserwujących
18 notek
18k odsłon
  1846   0

Nietykalny Kornhauser

Podczas debaty w telewizji publicznej kandydat doktor Andrzej Duda chciał zażyć prezydenta Komorowskiego pytaniem o jego list dotyczący Jedwabnego. Prezydent skutecznie się odwinął, ale nie o tym...

Przypomniał mi się w tym momencie wyjazd przed pierwszą turą kandydata doktora Andrzeja Dudy do Białegostoku. Tam spotkał się m.in. z młodzieżą, która zafundowała mu w prezencie egzemplarz biuletynu uniwersyteckiego Niezależnego Zrzeszenia Studentów z października 1981 roku z wierszem jego teścia Juliana Kornhausera, którego żydowskie korzenie przypomniał kilka tygodni temu „Newsweek” i za który to tekst na pismo to tzw. niezależne portale i równie niezależne gazety wylały oceany pomyj, a różne „opozycyjne autorytety” wręcz mówiły o „żydożerstwie”. Jarosław Kaczyński też poszedł na całość grzmiąc o nagonce przypominającej marzec 1968 roku.

W swej naiwności myślałem, że studenci wręczyli kandydatowi doktorowi Andrzejowi Dudzie utwór jego teścia „Wiersz o zabiciu doktora Kahane” o tzw. pogromie kieleckim, w którym Julian Kornhauser, jeden z twórców poetyckiego manifestu pokolenia marca’68,  tak żwawo rozprawiał się z „polskim antysemityzmem”, że aż się chce zacytować fragment:

„A jacy to źli ludzie mieszczanie kielczanie,
żeby pana swego, Seweryna Kahane,
zabiliście, chłopi, kamieniami, sztachetami!
[...]
Bóg Polaków zamknięty w obozie, w baraku
drży, gdy dzielni chłopcy z orzełkami na czapkach
dobijają dziewczynki żydowskie, rurkami, na odlew.”

To nie był, niestety,  ten utwór. Albo więc uczestnicy  nie mieli jaj by zadać niewygodne kandydatowi doktorowi Andrzejowi Dudzie pytania, albo wszystko było tak ustawione, by żadna niepoprawna politycznie treść się nie prześlizgnęła, bo kandydat jeszcze by się za bardzo spocił i nie wiedział co odpowiedzieć. Raczej to drugie.

Pamiętam jak PiS-owscy obrońcy świętej polskiej sprawy oburzali się np. za nazywanie ich antysemitami za ujawnianie chociażby żydowskiej narodowości katów ze  stalinowskiego aparatu bezpieczeństwa. A teraz wychodzi na to, że jak Kali ukraść krowę to dobrze, a jak Kalemu to źle. Źli są więc Żydzi obcy, salonowi, w mundurach UB czy Informacji Wojskowej, a dobrzy swoi, tchnący antypolonizmem i piętnujący mordowanie żydowskich dziewczynek przez „chłopców z orzełkami na czapkach”.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale