55 obserwujących
61 notek
140k odsłon
3185 odsłon

Niech mnie Fronda w ramiona lewicy nie wpycha

Wykop Skomentuj203

Podejście Terlikowskiego czy o. Gużyńskiego do kwestii cierpienia zwierząt nie jest dla mnie żadnym novum. Podobnie prymitywne podejście bez cienia empatii reprezentuje znakomita większość polskiego duchowieństwa. Ile razy ta kwestia pojawiała się w moich licznych rozmowach z księżmi to padał argument, że zwierzęta nie mają duszy. I to ma być koronnym argumentem i usprawiedliwieniem dla podłego traktowania braci mniejszych lub kompletnej obojętności na to cierpienie? Prymitywizm tego rozumowania jest porażający. Zwierzęta odczuwają ból fizyczny i psychiczny i to jest wystarczający powód, aby nie traktować ich jak przedmiot i aby im tego bólu nie zadawać. Dusza jest kategorią religijną i posługiwanie się nią w przypadku dyskusji nad prawami zwierząt do życia zgodnie ze swoją naturą i bez zbędnego cierpienia zadawanego przez człowieka jest głębokim nieporozumieniem. Nie niepokoi wyrafinowanego katolickiego sumienia redaktora Terlikowskiego, jak pisał, cierpienie zwierząt w hodowlach przemysłowych. Żadne cierpienie braci mniejszych go nie niepokoi gdyż przecież wszystko ma służyć człowiekowi i ma on sobie czynić ziemię poddaną. No cóż, każdy filtruje religię przez swój poziom wrażliwości, wyobraźni i empatii. Jedni znajdują w Biblii potwierdzenie dla swojej żądzy dominacji nad światem zwierząt, innym są bliższe słowa Koheleta:

19 Los bowiem synów ludzkich jest ten sam,
co i los zwierząt;
los ich jest jeden:
jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego,
i oddech życia
4 ten sam.
W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt,
bo wszystko jest marnością.
20 Wszystko idzie na jedno miejsce:
powstało wszystko z prochu
i wszystko do prochu znów wraca
5.
21 Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę,
a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół, do ziemi?
6

I czy doprawdy trzeba emocjonalnej i intelektualnej wrażliwości Hrabala, aby patrząc w oczy cierpiącego zwierzęcia zadygotać wewnętrznie i poczuć, że istnieje coś więcej niż kantowskie prawo moralne w nas i niebo gwiaździste ponad nami?

Nigdy, ale to nigdy nie udało mi się przekonać choćby jednego księdza, aby w swoim kazaniu poruszył problem właściwego traktowania zwierząt. Podczas ogólnokrajowej dyskusji nad ustawą o uboju rytualnym, o. Gużyńskiego stać było tylko na infantylny komentarz na swoim vlogu, w którym zaprzeczał, że zwierzęta cierpią, a użycie terminu „humanitarny” rezerwował tylko dla człowieka. Zdaniem obu panów miłość jest zarezerwowana tylko w stosunku do człowieka.  Jednakowoż miłość w ujęciu chrześcijańskim jest postawą, świadomym wyborem czynienia dobra. Dlaczego więc nie ma się rozciągać na wszystkie żywe istoty? Dlaczego tak często promowana przez większość duchowieństwa i osoby wierzące postawa wobec zwierząt pozbawiona jest miłosierdzia i współczucia? Odpowiedź na to jest długa i skomplikowana i wymagałaby długiego i odrębnego wpisu.

 

Przed świętami straciłam moją ukochaną huskicę więc nawet nie wysyłałam żadnych życzeń Bożonarodzeniowych. Pod tym wpisem więc, chciałabym wszystkim blogerom a zwłaszcza tym, z którymi zaprzyjaźniłam się dzięki S24 złożyć najserdeczniejsze życzenia noworoczne. Również p. Jankemu i całej Redakcji (nawiasem mówiąc obiecana ksiażka o SW nie doszła ale mimo wszystko dziękuję za chęci).

 

Wykop Skomentuj203
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale