55 obserwujących
61 notek
138k odsłon
1833 odsłony

DO WŁADYSŁAWA FRASYNUKA - SĄ GRANICE, KTÓRYCH NAWET LEGENDOM PRZEKRACZAĆ NIE WOL

Wykop Skomentuj29

Pisałam te refleksje po tym jak widziałam Palikota manipulującego zebranym przez siebie w Kozłówce tłumkiem. Nigdy bym nie pomyślała, że te same refleksje sprzed pięciu lat będą również dotyczyć Ciebie.

 Happening w Kozłówce przekonał mnie po raz kolejny o tym, że odłączenie się od „stada” jest jednym z najtrudniejszych wyzwań, przed którym staje jednostka. Przez lata wskazywano społeczeństwu palcem, że kto myśli inaczej i chce rozliczenia z przeszłością naszego kraju jest oszołomem, że są partie, takie elitarne, do których należą ci, którzy są wykształceni, że ci, którzy donosili są bohaterami. Instynkt stadny nakazuje przynależeć do grupy, która jest silniejsza. Daje poczucie bezpieczeństwa i typowo girardowskie poczucie oczyszczenia poprzez odreagowanie na wybranym „koźle ofiarnym”.

  Po raz już kolejny Palikot w swojej próbie zdyskredytowania Lecha Kaczyńskiego przekonywał obecny tłumek, i za pomocą zebranych kamer i mikrofonów całą Polskę, że Prezydent nic w stanie wojennym nie robił gdyż nawet nie był przesłuchiwany czy aresztowany. Manipulował w sposób najgorszy z możliwych  pokoleniem młodych ludzi, którym historia opozycji stanu wojennego była zupełnie nieznana. Urodzili się już po tamtych wydarzeniach i wchłaniają bezkrytycznie z wrodzoną młodości arogancją i ignorancją, retorykę swojego lidera i biją mu brawo gdyż zdemaskował oszusta. Tak naprawdę to było mi ich żal. Nikt z nich nie wiedział, że jednym ze sposobów „spalenia” kogoś w środowisku opozycyjnym było właśnie aresztowanie i przesłuchiwanie wszystkich z jego środowiska, a jego samego pozostawienie w spokoju. Kilkadziesiąt lat minęło od tamtych wydarzeń a SB-ckie metody dalej się sprawdzają. Tak jak w przypadku niepodpisanych lojalek. Dla obecnych na happeningu młodych ludzi tamte lata to już odległa historia. Czasy może są już inne, ale metody manipulacji pozostały takie same i przynoszą takie same efekty.

Jak więc Władek Ty właśnie, legenda Solidarności mogłeś posunąć się tak daleko w dyskredytowaniu politycznego przeciwnika? Jak mogłeś publicznie sugerować, a właściwie wprost oskarżyć Kaczyńskiego o tchórzostwo i podpisanie lojalki? Ty, który doskonale znałeś SB-ckie metody wyniszczania opozycji. A więc powiedz mi, o co wtedy walczyliśmy? Co ta walka była warta, jeżeli teraz to Ty bezkarnie, w taki sam bezkompromisowy sposób możesz niszczyć ludzi jak to robiło SB? Dobrze wiesz, że z racji swoich zasług i swojego nazwiska Twoje wypowiedzi znajdą się na pierwszych stronach gazet i będą bez końca powielane. Dobrze wiesz, jaką wagę przypisuje się Twojej legendzie i to wykorzystujesz do bezkompromisowej walki politycznej.

 Mój wpis zaginie w czeluściach internetu. Twoje wypowiedzi będą żyły. Wydaje Ci się, że jesteś legendą, historią, której wolno wszystko, że to Ty możesz ustalać zasady gry. I co najgorsze, że to Ty możesz tę historię pisać, interpretować na nowo i używać jej w zależności od politycznego zapotrzebowania.

Przez te wszystkie lata od czasu stanu wojennego gościła u mnie kolejno bezradność, potem rozczarowanie, które przemieniło się w gorycz. Teraz dominującym uczuciem jest wściekłość. I wiesz, co? Odnoszę wrażenie, że emocje społeczne ewoluują w podobny sposób. Nie można, bowiem latami bezkarnie wmawiać ludziom, że czarne to białe i na odwrót. Legendy czasami upadają i sięgają bruku. Czyżbyś był jedną z nich?

 

 

 

Newsweek.pl: Jak zatem ocenia Pan słowa Jarosława Kaczyńskiego ze wspomnianego wywiadu.
Władysław Frasyniuk:Są żałosne. Znam Jarosława prywatnie, choć różniły nas i temperamenty i poglądy. On był tzw. wielebem (od "wie lepiej" – przyp. red.), komunikacja z nim była utrudniona. To, co dzisiaj opowiada, jest straszne dziecinne i naiwne. To pokazuje jego koszmarną naiwność albo jego koszmarny kompleks. Szkoda, że nikt nie zapytał Jarosława, dlaczego prostych robotników bito, a jego nie. To wszystko pokazuje, że opowieść o tym, że Jarosław Kaczyński działał w opozycji przedsierpniowej jest niewiele warta. Jego własne słowa sugerują, że tę lojalkę podpisał.

Newsweek.pl: Jarosław Kaczyński mówił, że jak tylko go wypuszczono, od razu zaangażował się w konspirację. Pamięta go pan z tamtych czasów?
Władysław Frasyniuk:Jarosława Kaczyńskiego kojarzę z drugiej połowy lat 80. Wspólnie z mecenasem Janem Olszewskim działał wtedy w grupach skupionych wokół Kościoła. Ich intencje były dobre, ale pamiętam też, że to Kościół apelował w 1982 r. do takich jak ja, byśmy się ujawnili. Uważano, że szkodzimy społeczeństwu.

Wykop Skomentuj29
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale