Pierwszy raz w nowożytnej historii mamy prezydenta który zamiast łagodzić spory w państwie
swoimi działaniami jeszcze je podsyca .
Czyżby doświadczenia wyniesione z kibicowskich aktywności przenosił do polityki krajowej .
Prezydent powinien pamiętać ,że teraz jego ulubioną druzyną jest cała Polska a nie
regionalny klub z którym wiążą go dawne sympatie .
Jeśli tego nie zmieni to jako menażer Polski doprowadzi do takich podziałów ,ze zostawi po sobie
tylko zgliszcza i ruiny .
Panie prezydencie może jakaś pielgrzymka i zaduma w Częstochowie pozwoli na zrozumienie powagi
sytuacji i korektę tego nieszczególnie pozytywnego dla Polski, kursu prezydentury.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)