Noc gdy nadjedzie to będzie
Upalny zmierzch popołudnia
Gdyby to była pustynia
Wyschnięta by była jak studnia
Bez kropli na dnie goryczy
Bezzwłocznie ale ochoczo
Wpatrywałbym się w te gwiazdy
Co blaskiem równe Twym oczom.
Zachwycam Słowem nie ciałem
Uwodzę myślą nie wdziękiem
Ty Jesteś - sobie tak myślę
Poniekąd mym przeciwieństwem
Tam gdzie ja skreślam słowa
Zawsze omijaj cudzysłów
Bez pauzy - nie będac gotowa
Na mądrość bezmyślnych przysłów
Tam gdzie ja na wprost zmierzam
Wyznaczaj drodze zakręty
Tam gdzie już dla mnie jest blisko
Bądż niczym kamień zaklęty
Wolisz się patrzeć niż widzieć ?
Słuchaną być bardziej niż słyszeć ?
Jeśli Cię w coś kiedyś zmienię
To w złoto ust - czyli ciszę...
W tej ciszy Twe myśli słysząc
Porzucę zdrożne banały
Bo myślą ostatnią mą będzie
Myśl by Twe oczy widziały
W tej ciszy uszy nadstawię
Na bicie Twojego serca
Bo może jest ze mnie wariat
Lecz jeszcze większy bluźnierca...:)




Komentarze
Pokaż komentarze