Serial Netflix „Lalka”. Sześć odcinków w reżyserii Pawła Maślony obejrzałem do końca i z uśmiechem ! To zabawna fantazja na kanwie « Lalki » Prusa , więcej fantazji niż kanwy.
Coś jakby improwizacja perkusisty w koncercie jazzowym. Sama Izabella (Sandra Drzymalska) i jej ojciec (Jacek Braciak) znakomici ! Oczywiście: ktoś kto po obejrzeniu tej bajki zechce przeczytać powieść będzie zawiedziony. Brak centralnych postaci czyli lekarki i pokojówki byłej ladacznicy może go zaniepokoić. Że nie wspomnę o Margot - wyścigowej klaczy. Czy historii pisma «Bluszcz».
Dziwi mnie tylko słownictwo. Ludzie z wyższych sfer, nawet /pochodzący w końcu ze zubożałej szlachty/ Wokulski po prostu takich słów nie znali. ( No … może z wojska.). Vide von Horn zagrany przez Fronczewskiego w „Ziemi obiecanej” Wajdy wg Reymonta, który w szale wściekłości zdobył się jedynie na „Ja panu powiem gruba NIEPRZYZWOITOŚĆ”. To było gustowne. A teraz …
O tempora ! O mores !


Komentarze
Pokaż komentarze (1)