38 obserwujących
358 notek
168k odsłon
998 odsłon

Kolejna zasłona wokół Tymińskiego opada

Wykop Skomentuj6

To, że nikomu nieznany człowiek znikąd wykreowany został na poważnego kandydata na prezydenta państwa musiało wprawić w zdumienie każdego, kto choć trochę zachował umiejętność samodzielnego  myślenia po 45-latach socjalistycznej zamrażarki wyprodukowanej i serwisowanej przez Kreml. Nic nie bierze się wszak z powietrza, ktoś ten cyrk musiał zorganizować. Rzut oka na otoczenie tajemniczego osobnika z Peru i jego słynna czarna teczka nie pozostawiały wątpliwości: peerelowskie służby. Motyw również wydawał się oczywisty. Znienawidzony i zepchnięty do głębokiej defensywy aparat peerelu dostrzegł szansę powrotu na scenę polityczną bocznymi drzwiami.

Nie byłem wówczas odosobniony w przekonaniu, że oręż ten wyciągnięto przeciwko obydwu stronom ówczesnego sporu. Sporu, przypomnę, o respektowanie umów okrągłego stołu z kremlowskimi namiestnikami, zredukowanego  przez Gazetę Wyborczą do motywowanej przerostem ambicji Wałęsy-wroga "wojny na górze".  Rozumowanie to miało jednak pewien słaby punkt. Po co aparat peerelowski miałby zarzucać niepewną kotwicę skoro zapełniające niemal w całości przestrzeń publiczną środowiska związane z Mazowieckim i Gazetą Wyborczą zachowywały się niezwykle spolegliwie (przyzwolenie na np. palenie archiwów peerelowskich,  skrytobójstwa, utrzymanie wpływów Kremla itp) i lojalnie. Z przytoczonego niżej w całości najnowszego artykułu Krzysztofa Wyszkowskiego, założyciela Wolnych Związków Zawodowych, świadka i uczestnika tamtych wydarzeń, wyłania się nieco inny, bardziej spójny obraz.

Przy okazji dowiadujemy się, że Mazowiecki i co bardziej wtajemniczeni z jego otoczenia już wówczas wiedzieli sporo o agenturalnej przeszłości Wałęsy, m.in. o gratyfikacjach jakie otrzymywał za donosy, wiele z tego co ujawniło dopiero w ostatnich latach paru odważnych historyków. Mają więc swój udział w zaprzaństwie Wałęsy. Fakt ten wyjaśnia furię z jaką środowiska te zaatakowały ujawniających prawdę, a jedną z najciekawszych książek o najnowszej historii Polski jaka ukazała się po 1989 roku autorstwa Pawła Zyzaka, bo historia Wałęsy jest także historią Polski, usiłowali znieistnieć.  

Wydarzenia przywołane przez Krzysztofa Wyszkowskiego miały bogaty ciąg dalszy, zwłaszcza w działaniach Komorowskiego. Ostatnio odcisnęły swoje piętno na nominacjach generalskich

 

Krzysztof Wyszkowski

Wspólnota strachu

Środa, 17 Listopad 2010

 

„Zgoda buduje" - takim miło brzmiącym hasłem prezydent Komorowski zasłania ponurą rzeczywistość zbudowaną przez rządzący Polską układ postkomunistyczno-postsolidarnościowy.

Funkcjonariusze i beneficjenci tego porozumienia przeciw dobru Polski i Polaków, to przeważnie peerelowskie rzezimieszki, esbecy i ich agenci, cyniczni „macherzy z zaplecza", targowiczanie, pożyteczni idioci  oraz ci wszyscy, którzy swoją pogardę dla polskości ukrywają za hasłami walki z „kaczyzmem", czy, ostatnio, „faszyzmem".

Ci „kolektywnie dający sobie d..." budowniczowie układu, publicznie prezentują wzajemną miłość - Komorowski ściska się Jaruzelskim, Jaruzelski wpija się w Mazowieckiego, Mazowiecki przytula Tuska,  Tusk lgnie do Wałęsy, Wałęsa brata się z Kwaśniewskim, Kwaśniewski kocha Michnika, Michnik wtula się w szyję  Komorowskiego... Dookoła wirują zasłużone hostessy pojednania pięści z nosem - Chrzanowski, Lityński, Moczulski, Smolar, Niesiołowski... Tylko Wachowski gdzieś się zapodział...

Parę dni temu układ fetował „100 dni prezydentury". Ponieważ feta ta przypadła akurat w dwudziestą rocznicę wyborów prezydenckich w 1990 r. warto przypomnieć, jakimi metodami ten budowniczy zgody zwalczał innego członka obecnego „kolektywu" - Lecha Wałęsę.

Sztab „siły spokoju" był przekonany, że jedynym poważnym przeciwnikiem jest Lech Wałęsa, który „wypowiadając nonsensy o ‘jajogłowych' i dzieląc ludzi według kryteriów rasowych na Żydów i nie Żydów", jak pisał Michnik,  zmusił Mazowieckiego do udowadniania swej polskości. Agresywność metod Wałęsy („Uwierzyłem przyjaciołom Żydom, a oni mnie zrobili w konia.  A tyle razy ostrzegano, bym się z Żydami nie zadawał, bym się nimi nie otaczał i nie korzystał z ich rad") mogła robić wrażenie, że znajduje się pod wpływem antysemickich elementów z rozwiązanej niedawno SB.

Czy z przekonania o konieczności uchronienia Polski przed „człowiekiem z siekierą", czy z czystej żądzy władzy, ludzie Mazowieckiego sięgnęli po narzędzia pochodzące z tego samego źródła. Na biurku ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Kozłowskiego „znalazły się" dokumenty t.w. Bolka. Gdy niespodziewanie sytuacja się odwróciła, bo Mazowiecki odpadł po przegranej w pierwszej turze wyborów z Tymińskim, Komorowski - wówczas wiceminister obrony narodowej - zgłosił się do sztabu wyborczego Wałęsy z propozycją przekazania bardzo ważnych informacji.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale