Sporo się ostatnio mówi i pisze o kokainie. Myślę, że warto przypomnieć historię jej obecności w Europie, ponieważ była ona dość istotna i stanowi część naszego wspólnego dziedzictwa.
Liście koki dotarły do Europy już w czasach nowożytnych. Jednak aż do połowy XIX wieku nie budziły większego zainteresowania, m.in. dlatego, że źle znosiły długą podróż z Ameryki Południowej. Po prostu zanim przybyły na kontynent europejskki traciły swoje pobudzające właściwości.. Dopiero niemiecki chemik Friedrich Gaedcke (1828-1890) w 1855 roku wyekstrahował alkaloid z liści koki. Gaedcke opublikował swoje odkrycia w Archives de Pharmacie a alkaloid nazwał "Erythroxyline" – przyjęła się jednak późniejsza nazwa kokaina.. Procesz otrzymywania kokainy został ulepszony i dokładniej opisany przez innego niemieckiego chemika Albert Niemanna (1834-1861) z Uniwersytetu w Getyndze w 1859 roku. Niemann swoje badania nad kokainą przedstawił jako pracę doktorską – dowodził w niej także, że kokaina oprócz pobudzania, może służyć do miejscowego znieczulania.
Używanie kokainy szybko się rozprzestrzeniło by wspomnieć chociażby Roberta Stevensona, który swoje opowiadanie Doktort Jekyll i pan Hyde napisał w ciągu 6 dni podczas kokainowego ciągu. Kokainę zabierali również ze sobą podróżnicy, zwłaszcza na wyprawy na tereny polarne. Kokaina w różnej postaci trafiła do aptek – sprzedawana bez recepty, a także do różnych produktów spożywczych. Dodawana ją do napojów (Coca-Cola), czekolady, dropsów, tabletek przeciwbólowych, papierosów, a także do wina. Najbardziej znanym i popularnym kokainowym winem było Vin Mariani, którym raczył się nawet papież Leon XIII. Na początku XX wieku zaczęła się panika moralna i za posiadanie, produkcję i sprzedaż kokainy zaczęto karać. Chociaż do dzisiaj w niektórych krajach Ameryki Południowej uprawianie liści koki przez tubylców i używanie ich w tradycyjnych praktykach jest dozwolone.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)