Od czasu do czasu (na szczęście coraz rzadziej) oglądam główne wydanie Wiadomości w pierwszym programie telewizji polskiej. Podczas ostatniej kampanii wyborczej można było zauważyć, że tylko Palikotowi dane jest powiedzieć choć jedno spójne zdanie, w którym jest konkretny przekaz do widowni.
Dziennikarzom też zdarza się wyartykułować spójny w treści komunikat, choć kwiatków na bełkotliwym polu jest sporo. Dziś na przykład mowa była o roli internetu w dużych akcjach społecznych, typu protesty przeciw ACTA.
Cytuję:
"Środa. Zwykły dzień? Nie, nie dla wszystkich. Ten dzień to dzień gniewu. Pierwszy dzień wiosny. (tu wypowiedzi rozmówców i komentatora) Bunt przeciwko ACTA takiego odniesienia nie miał. Na ulice z sieci wyciągnął dziesiątki tysięcy ludzi. I był skuteczny. W cud nad ACTA nie uwierzył wreszcie rząd. Dla tych ludzi internet to takie samo narzędzie jak dla ich dziadków pióro i papier listowy, tylko o wiele szybsze. Jak szybkie? Udowodniła arabska wiosna. Dzieki tweeterowi, dziś obchodzi szóste urodziny i innym mediom społecznościowym przeciwnicy reżimów mogli się policzyć. Dzięki nim o tych protestach dowiedzeiliśmy się też my."
Zwykły dzień nie dla wszystkich i nie dla wszystkich prawdopodobnie jest to dzień gniewu, no i też nie dla wszystkich pierwszy dzień wiosny - dlaczego nie dla wszystkich?! A gdzie równość i tolerancja?!
Że skuteczny bunt wyciąga ludzi z sieci - takie czasy. Ale czy można tak po prostu oskarżać rząd, że w coś nie uwierzył?
Że internet jest szybszy od pióra i papieru listowego - ok, po dłuższym zastanowieniu, mogę się zgodzić, choć szybkości tegoż pióra, co więcej - papieru chyba nikt nigdy nie mierzył.
Dalej: Arabska wiosna dzięki tweeterowi obchodzi dziś szóste urodziny! Z tym pogodzić się już nie sposób, bo sześć lat temu arabska to mogła być tylko zima. No i te media społecznościowe, które mają moc liczenia przeciwników reżimu.
Tylko nie wiem już dzięki komu i o czym dowiedzieliśmy się też my?!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)