Szkoła podstawowa, oddział pięciolatków, trzy dni przed finałem WOŚP. Dzieci dostają wpis do dzinniczków następującej treści: "w piątek loteria WOŚP, cena losu 2 złote".
Rodzice jednego z pięciolatków nie dają dziecku pieniędzy.
W piątek w czasie obowiązkowych zajęć, cała grupa przedszkolaków idzie do sali gimnastycznej, gdzie odbywa sie huczna loteria.
KAŻDE dziecko wrzuca 2 złote do puszki, po czym dostaje nagrodę.
TYLKO JEDNO nie wrzuca, nic nie dostaje i stoi z boku.
W domu płacze i jest mu bardzo przykro, że inni dostali prezenty z ono nie.
TO JEST WOLNOŚĆ WYBORU?
NA TYM MA POLEGAĆ TA COROCZNA FAJNA ZABAWA?
Gdyby dziecko dostało 2 złote byłoby po kłopocie, ALE CZY O TO CHODZI?
Była to zorganizowana przymusowa zbiórka. W akcji brały udział pięciolatki, którym nie można wytłumaczyć czym jest WOŚP, dlaczego nie dostało pieniędzy. Zbiórka organizowana była w czasie zajęć obowiązkowych i te dzieci, które nie miały pieniędzy MUSIAŁY uczestniczyć w akcji.
Presja jest tak wielka, że szkoła zobowiązana między innymi do opieki, nie liczy się z kosztami i wynikającymi z tego problemami emocjonalnymi małych dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)