0 obserwujących
122 notki
72k odsłony
  59   0

Mój skarb

Myślałem, że takie przypadki zdarzają się tylko w filmach czy w opowiadaniach dla dzieci ;). A jednak przydarzyło się to mi, staremu koniowi, niespecjalnie nawet z braku czasu mogącemu sobie pozwolić na lekturę książek. To nic wielkiego, ale pamiętać o tym będę do końca życia. Być może "do końca życia" zabrzmiało groźnie, więc chciałbym uspokoić, że zdarzenie jest z gatunku zaskakujących, ale przyjemnych.

Kilka dni przed świętami Bożego Narodzenia postanowiłem zrobić sobie mały prezent na urodziny. Przechodząc w drodze z pracy obok antykwariatu na Powiślu wypatrzyłem w jego witrynie "Pisma Zbiorowe" Józefa Piłsudskiego. Po dłuższej chwili przyglądania się przez szybę nie miałem wątpliwości, że to wydanie przedwojenne, a nie jakiś reprint. Na wystawie był tom X, co sugerowało, że tomów jest co najmniej dziesięć. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że fajnie by było mieć te pisma na półce, jednakowoż kosztują pewnie nie mało. Choć wyraźnie podniszczone, ale ponieważ tomów jest aż tyle, to nawet gdy jeden nie kosztuje wiele, trzeba to pomnożyć przez dziesięć. Oględziny wewnątrz antykwariatu wykazały spore ślady czasu - utlenienia i zżółknięcie papieru, sfatygowane okładki, niestety miękkie. Cena była jednak zachęcająca. A co ciekawe, po sprawdzenia na Allegro - przeszło połowę niższa od wirtualnych aukcji tej pozycji.

Zastanawiając się około tygodnia - brać czy nie brać - poszedłem w końcu prawie zdecydowany żeby "Pisma" zakupić. Nie zdążyłem jednak zgromadzić wymaganej sumy. Ponieważ pora była późna, a bankomatu w pobliżu nie było, nie pozostawało nic innego jak się potargować. Krakowskim targiem udało mi się zbić cenę o ok. 30 procent, więc zadowolenie z zakupu było podwójne. Wysupłałem dosłownie ostatnie pieniądze z różnych zakamarków plecaka, ale były to naprawdę drobne.



Już w domu zacząłem dokładnie przeglądać mój nowy nabytek. Dziesięć tomów "Pism", które trzymałem właśnie w rękach, zostały wydane w 1937 roku przez Instytut Józefa Piłsudskiego. Zawierają wszystkie opublikowane do tego czasu dokumenty Marszałka. Są też zdjęcia, faksymilie listów i mapy.





Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy w jednym z tomów natknąłem się na..

dalszy ciąg opowieści na oryginalnym blogu.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura