Przeleciał 20 minut temu (ok. 22.40). Widziałem tylko końcowy moment lotu, gdy już przygasał. Wyszedłem akurat na papierosa i w pierwszej chwili pomyślałem, że to fajerwerk. Jednak trajektoria lotu była płaska, a gdy zadarłem głowę wyżej, zobaczyłem smugę, która ciągnęła się aż po przeciwny horyzont. Leciał z południowego wschodu na północny zachód.
Mieszkam kilkanaście kilometrów na zachód od Warszawy, więc aby zorientować się w skali zjawiska zadzwoniłem do znajomego z samej Warszawy. Wyjrzał przez okno i też zobaczył smugę. Trudno ocenić jak wysoko znajduje się smuga (jeszcze jest, ale już nieregularna), ale na pewno wyżej niż wysokość przelotowa samolotów. A jest dość szeroka, co świadczy o tym, że to musiał być ogromny bolid. Czy ktoś go jeszcze widział?
Jest duże prawdopodobieństwo, że bolid nie był tylko zjawiskiem astronomicznym w górnych partiach atmosfery, lecz zakończył swe życie na ziemi jako meteoryt. Jeśli coś spadło, może znajdować się na moje oko w Puszczy Kampinoskiej..
Aktualizacja: Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że nad Warszawą przeleciał, rozpadł się i spłonął nie żaden bolid, lecz.. POLiD. A zresztą HGW ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (10)