130 obserwujących
53 notki
307k odsłon
  124   0

Rozdział Dwunasty c.d.

    Po opublikowaniu wywiadu rozpętała się burza. Prośby o wypowiedzi, wywiady, prasowe ataki. Po kilku dniach kuria zakazała mu publicznych wystąpień. Monika Gaja odezwała się do niego w dzień publikacji wywiadu.

    Od początku trochę drażniła i fascynowała Starca. Jej pewność siebie balansowała na granicy bezczelności. Z bliska patrzyła mu w oczy i śmiała się. Śmiała się często. – A więc... – zaczynała zdanie. Mówiła o rzeczach strasznych i śmiała się. Może tacy powinni być młodzi? Bez lęku i zahamowań, które i tak świat im narzuci – myślał, wpatrując się w jej jasne oczy, których koloru nie był w stanie określić.
A więc, wtedy zorientowałam się, że to nie jest normalne przedsięwzięcie biznesowe. Wiedziałam, że powinnam pojechać do Seulu. Pierwsze informacje już miałam. Przedstawiłam sprawę szefowi działu, Strusiowi, Felkowi Strusiowi. Zaskoczyło mnie, że zamiast z normalnym entuzjazmem słuchał mnie z coraz większą rezerwą. A przecież dawałam mu dynamit. Parę razy odpytał, czy moje informacje z Korei są wiarygodne. Powiedział, że musi to przemyśleć. A za parę godzin zatelefonował i kazał mi stawić się u naczelnego. Byłam u niego pierwszy raz. Struś zmył się prawie od razu. Wprowadził mnie i zniknął. Przez moment, nie powiem, byłam nawet onieśmielona, ale przeszło mi. Bogatyrowicz zainteresował się młodą dziennikarką. – Zaśmiała się znowu szeroko i zaraźliwie. – Ale sprawa przejęła go bardzo. Był wręcz wstrząśnięty. Tak bardzo przejął się udziałem Kościoła w tym szemranym przedsięwzięciu. „Gdyby to było prawdą”, powtarzał. Zorientowałam się, że cały czas usiłował znaleźć we mnie słaby punkt, podważyć moją pewność. I kiedy zrozumiałam to, przestałam mu wierzyć. „To straszne, gdyby to było prawdą”, powtarzał. Umiejętnie sprowadzał sprawę do udziału Kościoła. Jakby nie było w tym rządowych gwarancji, patronatu prezydenta, kapitału postkomuny. Nie potrafiłam wyplątać się z tego, co mówił. „Wielu usiłuje rzucić cień na Kościół”, mówił. „To jest taki tramwajowy antyklerykalizm”, powiedział. I powtórzył. W ogóle ma zwyczaj powtarzać. Może chce, żeby rozmówca dobrze go zapamiętał. Mówił o tym antyklerykalizmie i przywołał przykład Niecnoty. „Nie dziwiłbym się, gdyby maczał w tym paluchy”, powiedział coś takiego, jakbym miała być marionetką w rękach faceta z „W ryj”. Nawet zaczął mnie trochę uwodzić. – Spojrzała głęboko i bezczelnie w oczy Starca. Jej dłoń drgnęła lekko na blacie stolika. – Tańczył wokół mnie swój taniec godowy – śmiała się znowu. – Ale wreszcie zrezygnował. Nawet z przekonywania mnie. Wszystko zwalił na Strusia. A ten zaczął mnie czołgać. Seul wyparował, a ja musiałam szukać dowodów na kolejne oczywistości. A więc zrozumiałam, że to nie przejdzie. I dlatego musiałam przejść do „Kuriera”. Tam odwaliłam kolejną porcję ciężkiej, mam nadzieję, że komuś przydatnej, roboty. Wywiad księdza wstrząsnął mną. Bo właśnie odkryłam, że główne udziały w Syntetycznej Krwi ma Albin Nowak. To znaczy międzynarodowa firma UBW INC (Union Brokerage Workshop Incorporation). Tylko że Nowak jest prawie w całości jej właścicielem. Oczywiście trzeba popracować, żeby to odsłonić, ale ja mam już dowody – rzuciła Gaja z ostentacyjną dumą. – A ksiądz wie, kto to Nowak?
Chyba się domyślam. Oficer IV departamentu SB, zajmował się Kościołem i prowadził głównych agentów w sutannach.
Bingo! Czułam, że będę mogła z księdzem pracować. Zrobimy wybuchowy tandem. W każdym razie, pułkownik Nowak, były pułkownik, udzielał się za pośrednictwem swojego UBW INC w szacownym przedsięwzięciu IKK.
Tam, gdzie działał ksiądz Pastuszek i niejaki Zadra?
Tak, ksiądz zadziwia mnie. Ten Zadra to też człowiek z resortu.
Wiem o tym.
Szacunek. Coraz większy szacunek. A więc Nowak nie wchodził bezpośrednio w układy z IKK. Większość szło przez ZTC, w której głównym udziałowcem jest UBW INC. Szefem rady nadzorczej ZTC był Lew, Marian Lew, tak, ten sławny filozof, przewodniczący Konferencji Rektorów, z którym była awantura po opublikowaniu jego teczki w „Kurierze”. W tym ZTC udziały ma także firma Zadry, majora Zadry, Wschód-Zachód. Tej współwłaścicielem jest także UBW INC. A więc to ZTC prowadziła interesy z IKK. IKK to szacowna firma. Problem w tym, że niektóre jej operacje budzą wątpliwości. Myślę o wielkich analityczno-promocyjnych kampaniach głównie dla dużych firm państwowych. Zaczęłam dopiero nad tym pracować. I mam nieodparte wrażenie, że żadnych kampanii tam nie było, były natomiast sute faktury, które firmy płaciły IKK. A IKK płacił firmom wynajmowanym do tych akcji, płacił głównie ZTC. No więc, nawet ja dziś byłabym w stanie udokumentować parędziesiąst milionów, które państwowe molochy wypłaciły za przygotowanie nieistniejących kampanii reklamowych, strategii marketingowych i temu podobnych bull shitów. A ile kosztowało to naprawdę? IKK był idealnym pośrednikiem do wyciągania państwowej forsy. Szacowny i katolicki, a więc realnie niesprawdzalny, no i, zgodnie z zasadami, niepłacący podatków. I kto by się odważył sprawdzić coś w jego rachunkach?

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale