Blog
Dolina nicości
Bronisław Wildstein
Bronisław Wildstein To jest blog mojej najnowszej powieści "Dolina nicości".
130 obserwujących 53 notki 304541 odsłon
Bronisław Wildstein, 22 czerwca 2008 r.

Rozdział Szesnasty c.d.

Chciał z nim porozmawiać. Zobaczyć go, dowiedzieć się, jak wygląda po wyjściu z więzienia. Może wierzył, że nie złamali go jednak, a może właśnie chciał zobaczyć go upokorzonego i przegranego? Po raz pierwszy zderzył się z nim przypadkowo w mieszkaniu Karoliny i Joli. Jola, odmieniona w widocznej z daleka euforii, oddychała szybko, jej oczy lśniły. Jej wygląd kontrastował ze Struną, który siedział poszarzały, zaciągając się papierosem aż po ostatnią molekułę wychudłego ciała. Return patrzył na niego z niechęcią. To już nie był atletyczny, pewny siebie mężczyzna, którego żegnał dwa lata wcześniej. To już nie był jego przyjaciel.

Rozmowa nie szła. Struna dogadywał coś ironicznie. Karola była poirytowana. Jola usiłowała obracać w żart co bardziej niemiłe zachowania Daniela i łagodzić sytuację. Ironia, ostatnia barykada klęski – pomyślał chyba Return zanim wyszedł rozzłoszczony. A jednak umówił się z Danielem. Pośredniczką była Jola. Spotkali się w „Lajkoniku”, podłej knajpie na rogu Zwierzynieckiej i Powiśla. Jola wyszła zaraz. Przez moment, kiedy siedzieli w trójkę, Struna wyglądał, jakby nie dostrzegał jej. Nie zauważył również jej odejścia. Pili wódkę. Stawiał Return. Struna upił się prędko. Właściwie nie mówił. Rzucał pojedyncze słowa, czasami pomruki. W Returnie wywoływał narastającą agresję.

Myśleliśmy, że wrócisz do roboty z nami. Potrzebowaliśmy cię – rzucił niespodziewanie dla siebie.

Naprawdę? – Struna skrzywił się ironicznie. – Potrzebujecie mnie? Przecież to nieprawda! Widzę... Dawaliście sobie radę... I dobrze... Nikt nikogo nie potrzebuje! To tylko egzaltacje... – Wychylił kolejny kieliszek i zrobił nieprzyjemny grymas, zaciągając się papierosem i przymykając oczy. Wyglądał źle. Niedomyte włosy zlepiały się w kudły. Kości twarzy napinały bladoniebieskawą skórę. Kontrast, który stanowili z uśmiechniętą i piękną, choć również wychudzoną Jolą był uderzający i choćby dlatego Return zadowolony był, że pożegnała ich tak prędko.

Co ty mówisz? Przecież nikt z nas sam nie zrobiłby nic. Jesteśmy sobie potrzebni – Return mówił to, świadomie wybijając naiwność wypowiedzi Chciał sprowokować dawnego przyjaciela. Tamten jednak, zagłębiony w swoich myślach, słyszał chyba tylko pojedyncze słowa. Zgarbił się nad stołem, głowa zwieszała się tak nisko, że Return nie widział twarzy.

Ja nie jestem potrzebny nikomu. Nawet sobie.

Co ci zrobili w tym więzieniu? – ton Returna nie był przyjemny.

Nie pytaj. Nie chciałbyś wiedzieć – śmiech Struny był drewniany, ale jego twarz skurczyła się boleśnie. – Nie dopytuj. Wiesz co? Nie mamy po co się spotykać. Nie chcę. Ani z tobą, ani z nikim innym. Ja nie wrócę już do działania...

I kto to mówi? – tym razem Return pozwolił sobie na ironię. – Ten, którego mieli nigdy nie złamać.

Każdego można złamać – wychrypiał Struna. – Chciałbym ciebie zobaczyć w tym pierdlu... Nie, nie życzę ci tego. – Po raz pierwszy spojrzał mu w oczy. W półmroku knajpy, w głębokich oczodołach Return widział tylko błyski.

Wiesz, zamknąłem wszystkie rachunki. No, może poza paroma... Teraz będę tylko pił. Nie przeszkadzajcie mi. Nie chcę się z wami spotykać. Nie chcę was znać. Na razie. – Struna niepewnie podrywa się od stołu i przeciska do drzwi przez gęsty i wrzeszczący tłum. Return powstrzymuje odruch towarzyszenia mu. Drzwi zamykają się i Return myśli, że tak kończy się rozdział Daniela Struny w jego życiu.

Ciągle stanowił jednak niezamknięty rozdział w życiu Joli. Daniel przemieszkiwał nawet u niej. Nie chciała spotykać się z Returnem, może nie miała czasu, a może z innych powodów. Parę razy zdybał ją na uczelni, parę razy przyszedł do niej do domu. Czuł jej niechęć, ale miał nadzieję ją przezwyciężyć. Za którymś razem, kiedy jak zwykle przyszedł do niej niezapowiedziany, przyjęła go przed drzwiami.

Przepraszam cię, wiem, ile ci zawdzięczam, ale teraz nie mogę się z tobą spotykać... Może później. – Była byle jak ubrana i nie było w niej śladu tej euforii, która rozświetlała ją, kiedy wyszedł Struna. Blada i ściągnięta twarz nie była nawet ładna – Return uświadomił sobie, że dostrzega to po raz pierwszy. Poczuł kolejny przypływ czułości.

Ale twoja praca... Nie zajmowaliśmy się nią tak długo... – niezdarnie próbował nawiązać kontakt.

Trudno, będzie musiała poczekać. Na razie – ton Joli był równie zimny jak pocałunek w policzek, którym pożegnała go, zanim zamknęła drzwi. Patrzył na nie jeszcze chwilę w półmroku niedoświetlonej sieni.

Po jednym z zebrań zaczepiła go Karola:

Powinieneś coś zrobić – wyrzuciła z siebie. – Daniel tak traktuje Jolę, tak... to niedopuszczalne. Trzeba interweniować.

Ale jak? – Return był równie wstrząśnięty co bezradny. Przyszła mu do głowy interwencja u Zadry. Nie miał jednak pojęcia, jak należałoby ją przeprowadzić. – Może porozmawiam z nią... potem z Danielem.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

"DOLINA NICOŚCI" JUŻ W KSIĘGARNIACH! Wierzę, że kolejne odcinki powieści będą zaczynem gorącej dyskusji. Liczę na Was, na Wasze uwagi i oceny. Proponuję Wam również zabawę. Zainteresowani mogą kontynuować powieść na własną rękę. Będą odgadywać intencje autora, a może tworzyć dla nich interesujące uzupełnienie, albo ważny kontrapunkt. Dla najciekawszych wypowiedzi przewidziane są symboliczne nagrody.

Ostatnie notki

Tematy w dziale