Adam Michnik w jutrzejszym wydaniu GW, zadeklaruje się jako zwolennik ujawnienia wszystkich akt SB. Po SLD, NIE Urbana kolej przyszła na Wyborczą Kurskiego. Znając jednak przebiegłość byłego posła i lidera polskiej lewicy, jestem przekonany, że jest coś o czym w państwie wie garstka najważniejszych osób. Bez wątpienia 2 miesiące spędzone z grupą kolegów na początku lat 90-tych w archiwach MSW daje mu moralne prawo do zabrania głosu. Jest to głos bardzo specyficzny ponieważ należy go traktować z...podejrzliwością. Przeciwnicy lustracji: Michnik, Wałęsa, Kwaśniewski, Urban to osoby swego czasu mające dostęp do informacji rangi super tajności. 2 Prezydentów i 2 ich propagandzistów zapewne doskonale zdają sobie sprawę, że jest to albo niemożliwe albo dla niech korzystne.
Jaką niespodziankę zawierają archiwa IPN?! Jedną z możliwych hipotez jest ta, że umieszczono w nich wiele informacji, które w demokratycznym państwie ujawnione zostać nie mogą. Może to dotyczyć spraw związanych ze służbami specjalnymi oraz wojskiem. Konsekwencją ujawnienia personaliów współpracowników obecnych spec służb może nieść ryzyko zdemaskowania wielu zagranicznych misji. Możliwa jest również dekonspiracja agentury CIA czy Mosadu a to wiązałoby się ze sprzeciwem zainteresowanych państw. Jedno jest pewne, Michnik wie coś o czym wiedzą tylko wtajemniczeni. Wykorzystuje więc sytuację do ataku na idee lustracji, która przeprowadzona może zostać tylko przez polską prawice.
Hipoteza 2 to taka, że byli donosiciele wolą dekonspirację od utraty pracy i zarobku. Za nic mają to, że ludzie będą nimi gardzić i patrzeć z podejrzliwością. Za nic będą mieć prawdę o sobie, o swoich "grzeszkach" sprzed lat, do których nikomu nigdy się nie przyznali. Za nic mają to wszystko ponieważ nigdy się nie zmienili a lojalność wobec przyjaciół i poczucie wstydu jest im...obce.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)