Po licznych inicjatywach ustawodawczych, które zgłaszała była Prezydentowa, po raz kolejny odważyła się stanąć w obronie mocno „spodlonych” pielęgniarek. Pamiętają Państwo jak za prezydentury swojego męża Jolanta walczyła o godność kobiet? Pisała o tym Gala, pisała Wyborcza. Święta Jolanta czuwała każdego dnia nad marnym losem wykorzystywanej „białej służby”. Szczególnie mocno czuwała, kiedy to rząd Millera wycofał się z reformy zdrowia i wprowadził ponownie centralizacyjne pomysły. Likwidacja Kas Chorych i zastąpienie ich Narodowym Funduszem Zdrowia było kamieniem milowym dla „lepszego poziomy” wynagrodzeń w służbie zdrowia. Pani Jolanta nigdy nie porzuciła pielęgniarek, nigdy! Dziś musi je ponownie bronić przed zasadami wolnego rynku. Bowiem podobnie jak kiedyś i dziś zagraża im konkurencja i większa rywalizacja o pacjenta.
Czasami sam się zastanawiam co Polacy zrobiliby bez obrońców demokracji? Na szczęście jednak czuwa nad nami Święta Jolanta i Święta Hanna. Obie ikony pop-kultury robią wszystko aby zlikwidować liczne patologie występujące w Polsce. Przykłady można mnożyć. Sam zastanawiam się, która siądzie bliżej tronu Piotra? Wybór jest trudny, obie niezwykle szlachetne i dobre. Poświęciły całe swoje życie służbie publicznej.... Nigdy nie korzystały z brudnych "pieniędzy". Wszystko zawdzięczają swojej „ciężkiej pracy” i licznym „talentom”. Prawdziwe matki, Polki ale czy nie kochanki?
Coś jednak mi nie pasuje w tej postawie. Coś budzi moją odrazę. Podobne uczucie miałem przy śmierci śp. Blidy. Niektórzy nazywają to „zlotem hien”, inni mniej wykształceni mówią, że to ratowanie demokracji. Święta Hanna już raz dała pokaz dobroczynnej wirtuozerii organizując konferencję prasową w warszawskim hospicjum dla starszych ludzi. I tylko zastanawia mnie, czy te dwie kobiety mogą być aż tak wyrzute z uczuć, dobrego smaku czy wrażliwości, że za cenę paru gównianych procentów poparcia, potrafią tańczyć nad martwą ludzką trumną. Bo pytam po raz kolejny, co owe "święte" zrobiły dla ludzi? Gdzie ustawy, reformy, akty prawne. Łatwiej jednak iść nad grób śp. Blidy i płakać nad losem biednych ludzi. Trudniej powstrzymać się od hipokryzji...sięgającej Himalajów...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)