Zawsze wtedy kiedy poruszam temat drażliwy a takim jest sprawa koalicji PIS i PO, na moim blogu pojawiają się komentarze fanatyków ze wszystkich stron świata. Wyznawcy PIS pukają się moje czoło jakże to można brać pod uwagę przymierze z łże-liberałami, aferałami, oszustami, wykształciuchami etc., etc. Z kolei wierzący w PO wymyślają mi od idiotów i kretynów czasem marzycieli, nie mogąc uwierzyć w sojusz z siepaczami, brutalami, zawłaszczaczami etc. etc. I zawsze jedno co mogę wtedy uczynić to wzruszyć ramionami. Mam inne wyjście? Przekonać nie przekonanych nie sposób, ale może się uda tym razem?
Analizują wyniki wyborcze z 2005 należy zwrócić uwagę, że walka o władzę odbywała się pomiędzy 2 partiami prawicowymi. Jak byśmy nie oceniali ich faktycznych lub nie działań i wypowiedzi, PIS i PO to partie strikte prawicowe, konserwatywne i wolnorynkowe. Nie dziwi zatem wiele postaci z PO w rządzie a także dobra współpraca tych 2 ugrupowań na sejmowych korytarzach. Kaczyński a zaraz za nim Tusk zasłużyli po 2 latach od wyborów na order. Dlaczego uważam, że PO nie wspiera UKŁADU (SITWY)? Sprawa, która zostaje często niezauważona to sprawa Jaruckiej i Miodowicza. Gdyby PO faktycznie należała do UKŁADU za żadne skarby świata nie pozbyłaby się przedstawiciela tego obozu czyli Cimoszewicza. Analizując sondaże od samego początku można było być pewnym, że wyborów Tusk wygrać nie może. Przemawiała za tym prosta kalkulacja elektoratów migrujących od innych kandydatów. Polska "liberalna" musiała przegrać z "solidarnym" państwem.
Jeżeli zatem przyjąć za pewnik czyste intencje PO w osłabianiu UKŁADU (Cimoszewicza), to po nocy wyborczej w 2005 łatwiej jest zrozumieć późniejsze wydarzenia. Pierwsze pytanie jakie nasuwać się musi każdemu zdrowo myślącemu obywatelowi to przyczyna klęski PIS-PO. I tu odpowiedz może być naprawdę prosta i banalna. Odsuńmy na chwilę słowa i emocje. Zostańmy sam na sam z faktami. Łączna ilość posłów PIS i PO wynosi 281, co znaczy, że do zmiany konstytucji (2/3 z 460) zabrakło 26 posłów. Oznacza to, że przed powołaniem rządu obaj liderze doskonale zdawali sobie sprawę, że trwałe zniszczenie struktur III RP jest niemożliwe. Niemożliwe w tej kadencji. Powstał zatem prosty plan polaryzacji sceny politycznej między 2 ugrupowania....
Drobnym problemem początkowo były podobne programy oraz wspólne korzenie. Natychmiast więc zaczęto podkreślać antagonizmy. Dzięki temu PIS jako "solidarni" skonsumowali praktycznie cały elektorat pokrzywdzony przez przemiany ustrojowe. Gdyby zatem wybory odbyły się dzisiaj widać wyraźnie, że przyszła koalicja PIS-PO może liczyć na około 330 posłów. IV RP w tej kadencji powstać nie mogła, stworzono więc podwaliny do przyszłej gruntowej przebudowy państwa. Dysponując większością konstytucyjną można dokonać praktycznie rewolucji...Do dnia dzisiejszego tylko jeden obóz potrafił tą większość uzyskać: Kwaśniewski - Geremek.
Jak będzie z Kaczyński - Tusk?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)