Co ciekawe, choć sprawa była głośna i komentowana również poza środowiskiem lekarskim żadne informacje nie pojawiły się w mediach. Żadna gazeta nie trąbiła o seksaferze, nie żądano odejścia starego satyra, sądu, żadna lekarska komisja etyczna się nie wypowiadała. O co chodzi? Może o to, że w Krakowie bardzo silne i nienaruszone jak dotąd są nieformalne powiązania wywodzące się z poprzedniej epoki. Nie było żadnych zmian, dawni opozycjoniści dostali kawałek tortu, wpasowali się w istniejące struktury i czerpią z tego spore korzyści. Zięba jest człowiekiem Popieli - capo di tutti capi półświatka lekarskiego nie tylko w Krakowie, byłego I sekretarza komórki partyjnej AM. Popiela, jego interesy, powiązania i latyfundia to osobny temat - ogromny i jeszcze niezbadany, choć kiedyś krążyły plotki, że służby już badają.
Pozostaje mieć nadzieję, że ten układ się kiedyś rozpadnie - z korzyścią dla systemu zdrowotnego i Polski, a więc dla nas. Pierwsze płotki już wpadają - szef Kliniki Ginekologii prof. dr hab. Rudolf Klimek, szef Kliniki Neurochirurgii doc. dr hab. med. Ryszard Czepko (łapówki, niejasne powiązania publiczno-prywatne). Na większości klinik są takie lub większe przekręty.
Czy jakiś dziennikarz odważy się badać te dziewicze dotąd rejony?
Czy jakakolwiek reforma w tych warunkach ma szanse powodzenia?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)