door door
236
BLOG

Koalicji nie zerwą. 2300 stołków dla PSL

door door Polityka Obserwuj notkę 1

PSL czerpie olbrzymie profity z tytułu współrządzenia u boku Platformy Obywatelskiej - idą w dziesiątki milionów złotych rocznie. To pieniądze płynące z budżetu państwa z tytułu subwencji, parlamentarnych pensji oraz diet. Znacznie większe znaczenie ma jednak to, że partia Waldemara Pawlaka obsadziła tysiące stanowisk w spółkach skarbu państwa, agencjach oraz w urzędach. - Ludowcy mają za wiele do stracenia by zrywać koalicję - mówią zgodnie politycy opozycji. A do tego PSL ma jeszcze ogromny dług..
(...)
Cztery dni temu poprosiliśmy skarbnika PSL, posła Józefa Szczepańczyka o informacje na temat majątku, źródeł finansowania oraz stanowisk obsadzonych przez ich działaczy lub związanych z ludowcami. - Postaram się odpowiedzieć na wasze pytania, proszę dać mi trochę czasu - powiedział poseł. Niestety do momentu publikacji tekstu nie doczekaliśmy się odpowiedzi.

Mimo podobnych obietnic, jakie usłyszeliśmy w warszawskiej siedzibie Platformy Obywatelskiej, również nie doczekaliśmy się informacji na ten temat. Koalicjanci nabrali wody w usta, za to chętnie o dzieleniu profitów przez dwie partie rządzące między siebie, opowiadają politycy opozycji.
(...)
Platformersi i Ludowcy kontrolują wspólnie ponad 560 spółek skarbu państwa, przedsiębiorstw państwowych, agencji oraz państwowych jednostek budżetowych. W sumie we wszystkich tych instytucjach pracuje ponad 200 tysięcy ludzi. Z danych Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że tylko w zarządach i radach nadzorczych rządzący mają do dyspozycji 7 600 stołków.

Wśród spółek są największe tuzy z warszawskiego parkietu, takie jak PKN Orlen, PZU, KGHM czy PGNiG. W zarządach i radach nadzorczych spółek z WIG20, kontrolowanych przez państwo, koalicjanci podzielili między siebie ponad 120 foteli. Pensje wahają się w nich od kilkudziesięciu tysięcy do ponad 2 mln złotych rocznie. Na przykład Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU w ubiegłym roku zarobił ponad 2,148 mln złotych.
(...)
Wśród agencji i i innych jednostek zależnych od rządzącej koalicji są takie molochy jak KRUS, ZUS, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, NFZ oraz różnego rodzaju agencje jak na przykład Agencja Mienia Wojskowego, Agencja Nieruchomości Rolnych, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i Agencja Rynku Rolnego. Te ostatnie - rolne - są obsadzone przez działaczy PSL lub ludzi z nimi związanymi. Średnie zarobki w tych instytucjach o ponad pół tysiąca złotych przewyższa średnią krajową i sięga 4 tysięcy złotych brutto.
(...)
Do konfitur w postaci stanowisk w spółkach, przedsiębiorstwach i rządowych agencjach trzeba dodać stanowiska w administracji państwowej i samorządowej. To gigantyczna armia.
(...)
Według Głównego Urzędu Statystycznego w minionym roku w urzędach wojewódzkich, ministerstwach, służbie cywilnej oraz samorządach pracowało blisko 440 tys. ludzi. Samych resortów jest teraz 18. Trzy - rolnictwa, pracy i gospodarki kontrolują ludzie Waldemara Pawlaka. Reszta to domena Platformy.
(...)
Do ministerstw dochodzi 16 rozbudowanych urzędów wojewódzkich, oczywiście kontrolowanych przez ludowców i PO. Pracuje tam ponad 10 tysięcy osób, zarabiając miesięcznie, średnio 4 tysiące złotych brutto.

PO i PSL współrządzą też we wszystkich 16-tu sejmikach samorządowych, przez co decydują o obsadzaniu kontrolowanych przez nie stanowisk oraz decydują o wydawaniu wielomiliardowych kwot. W samorządach pracuje blisko 256 tys. urzędników. Zarabiają średnio 3,6 tys. złotych brutto. Na największe profity w urzędniczej armii mogą liczyć pracownicy ministerstw. Średnio zarabiają blisko 7 tysięcy złotych i jest ponad 15 tysięcy.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/koalicji;nie;zerwa;2300;stolkow;dla;psl,24,1,1052696.html

door
O mnie door

nadzwyczajna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka